Obecnie importerzy, którzy sprowadzają towary, płacą VAT na granicy. Jeśli więc towar przekracza granicę w maju, w maju też budżet dostanie pieniądze. I tak będzie również przez część przyszłego roku - aż do końca kwietnia.
Będzie dziura
Od początku maja Polska będzie członkiem Unii Europejskiej. Zniknie też część granic celnych - w rezultacie importerzy, którzy sprowadzają towary z UE, przestaną płacić VAT na granicy, a zaczną się rozliczać z budżetem na zasadach ogólnych. Oznacza to, że za towar, który przejechał granicę w maju, zapłacą podatek dopiero po 25 czerwca. W rezultacie - przez cały maj oraz większą część czerwca budżet nie otrzyma ani grosza od firm, importujących towary z UE. Powstanie dziura w dochodach państwa. Jak duża?
Jak podaje GUS, import z krajów Unii stanowi ponad 60% polskich zakupów za granicą. Ostatnio było to prawie 62%, choć udział ten w ostatnim czasie nieco spadł. Z kolei wpływy budżetu państwa z VAT, pobieranego od towarów importowanych, mają w tym roku stanowić 67% całości dochodów z tego podatku. Biorąc pod uwagę, że w przyszłym roku VAT ma dać budżetowi ponad 67,6 mld zł, a stosunek dochodów od towarów importowanych do całości wpływów będzie zbliżony do tegorocznego, budżet z importu ma otrzymać ok. 45 mld zł. A od importu z UE - 27,6 mld zł. Czyli średnio co miesiąc do budżetu powinno wpływać z tego tytułu 2,3 mld zł. Innymi słowy - półtoramiesięczna zmiana powinna kosztować budżet ok. 3,5 mld zł.
Zapytaliśmy resort, na ile szacuje ten ubytek. Okazało się, że - wg MF - do budżetu państwa z tego tytułu nie wpłynie 2 mld zł.