Reklama

"Załatwiacz" największy wróg

Od jakiegoś czasu powstaje ustawa, która ma stworzyć przejrzysty obraz polskiego lobbowania. Jednym się projekt podoba, inni twierdzą, że jest beznadziejny. Kogo zaangażują lobbyści do lobbowania na rzecz lub przeciw ustawie o lobbingu?

Publikacja: 24.12.2003 09:06

Ustawa jest potrzebna, gdyż zwiększy przejrzystość życia publicznego i decyzji podejmowanych przez organy władzy państwowej, przekonują przedstawiciele rządu. Zdaniem lobbystów, rządowa propozycja jest przeregulowana i nieżyciowa, a rozwiązaniem, które utrudniłoby funkcjonowanie patologicznego lobbingu, jest przejrzystość procedur legislacyjnych. Lobbing, według twórców projektu ustawy, to każde działanie mające na celu wywarcie wpływu na organy władzy publicznej. Efektem takiego wpływu ma być uznanie racji lobbysty i podejmowanie decyzji zgodnie z jego interesem. Decyzje mogą dotyczyć stanowienia prawa, przyznawania określonych przywilejów (np. udzielenia koncesji) bądź też zawierania umów, których jedną ze stron jest Skarb Państwa.

Bez "artystycznych" imprez

Projekt nowej ustawy mówi, że lobbować można podczas spotkań z przedstawicielami władz. Nie mogą jednak odbywać się one pod hasłem seminarium naukowego lub imprezy "artystyczno-reprezentacyjnej". Po przejściu ścieżki legislacyjnej zacznie obowiązywać też rejestr lobbystów - obowiązkowy dla każdego prowadzącego taką działalność. Niedopełnienie tego obowiązku będzie karalne (od 3 do 25 tysięcy złotych). Kiedy wykroczenie będzie kosztowało trzy tysiące, a kiedy dwadzieścia pięć? Kto będzie o tym decydował? Projekt ustawy nic o tym nie wspomina.

Według projektodawcy, lobbysta będzie mógł organizować spotkania z osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz przedstawiać własne projekty legislacyjne. Dopuszczalne będzie prezentowanie ekspertyz i raportów oraz wyrażanie opinii o przygotowywanych rozstrzygnięciach prawnych. Lobbysta będzie mógł zarabiać na swojej działalności i wykonywać pracę w siedzibie urzędu sprawującego obsługę organów władzy publicznej.

Co musi urzędnik?

Reklama
Reklama

Projektowana ustawa zmusza organy władzy państwowej wszystkich szczebli do rejestrowania każdego spotkania z lobbystami. Armia urzędników i parlamentarzystów będzie musiała dodatkowo odnotowywać każde inne spotkanie, które wpisuje się w wymienioną w ustawie działalność. Informacje o kontaktach będą musiały zawierać opis sprawy, w których podejmowana była według "sprawozdawcy" działalność lobbingowa, wskazanie podmiotów, które ją wykonywały, określenie form podjętej działalności oraz wyjaśnienie, jak sprawa się zakończyła. Oczywiście, z uwzględnieniem ewentualnego wpływu lobbingu na jej załatwienie. Takie raporty trzeba będzie przedstawiać raz w miesiącu. Jak zatem liczna będzie armia urzędników, która będzie analizowała te sprawozdania, a przede wszystkim kontrolowała, czy urzędnicy przestrzegają zapisów ustawy? Wszystkie sprawozdania trafią do Biuletynu Informacji Publicznej. Polska będzie pierwszym europejskim krajem, który ustawowo ureguluje działalność lobbystów.

Niezbędny element życia

- Ustawa wychodzi z założenia, że lobbing jest korupcjogenny, a nasza działalność szkodzi procesowi legislacyjnemu. Osobiście uważam, że lobbing jest nieuniknionym elementem tego procesu. Przecież regulacje prawne zawsze dotykają wielu ludzi i interesów. My jesteśmy po to, aby próbować informować decydentów o konsekwencjach ich ustaleń, tak aby uchwalali oni lepsze i bardziej przemyślane prawa. To, co my robimy, jest niezbędnym elementem życia publicznego - ocenia Marek Matraszek, prezes firmy CEC Government Relations.

- W świetle wieloletnich doświadczeń naszej firmy, zarówno w krajach UE, jak i w Polsce, kontekst wprowadzenia tej regulacji - instrument walki z korupcją - musi budzić bardzo mieszane uczucia. Tymczasem lobbing - czyli rzecznictwo interesów - jest normalnym, jawnym działaniem w granicach prawa, w demokratycznym państwie. Działalność lobbingową powinny regulować przepisy i procedury odnoszące się do sfery tzw. dialogu społecznego, dialogu z grupami interesów oraz stosowne procedury gwarantujące pełną jawność procesów decyzyjnych, legislacyjnych oraz ich pełną otwartość na postulaty tzw. partnerów społecznych i grup interesu - twierdzi Sławomir Witek, dyrektor pSzara strefa powróci czy jest?

Według środowiska lobbystów wejście w życie wspomnianej ustawy będzie oznaczać kres lobbingu jawnego i legalnego. Zacznie się powrót do tajemniczych powiązań i niejasnych kontaktów. - Powrócą czasy szarej strefy, gdy na rynku działali wolni strzelcy, którzy nie zawsze grali fair - dodaje Marek Matraszek.

Środowisko krytykuje także zapis ustawy mówiący o obowiązku odnotowywania wszystkich kontaktów, które miałyby charakter lobbingu. - To kompletnie nieżyciowy zapis. Przecież prawie każdy kontakt np. posła z zewnętrznym otoczeniem jest de facto przejawem lobbingu.

Reklama
Reklama

Dokończenie na str. 20

Dokończenie ze str. 19

Przymus zapisywania spotkań może spowodować, że urzędnicy odetną się od kontaktów zewnętrznych - twierdzi Matraszek. Dodaje, że takie zapiski spotkań prominentnych osób z przedstawicielami firm to informacja, która może być wykorzystana niekoniecznie zgodnie z duchem ustawy. Cena takiej informacji wzrasta np. w okresie kampanii wyborczej. Może być wykorzystana w walce politycznej. Pojawia się także problem dostępności do tych sprawozdań i zachowania tajemnicy. Argumenty jednego lobbysty mogą być bardzo cenną informacją dla konkurencji, którą reprezentuje inny lobbysta.

Kto jest wrogiem lobbysty?

- Tzw. "załatwiacz" to największy, wręcz śmiertelny przeciwnik profesjonalnego lobbysty - rzecznika interesu. Jest niewidoczny publicznie, a wiec trudno mu się przeciwstawić, przedkładając jawnie i otwarcie merytoryczne racje i argumenty. Tylko takim "orężem" dysponuje bowiem profesjonalny lobbysta - twierdzi Sławomir Witek. Jego zdaniem, wejście w życie ustawy nie zmieni niczego w funkcjonowaniu "lobbingu szarej strefy". - Ta regulacja nie ogranicza "strefy cienia" i niedomówień w procedurach, które powinny gwarantować pełną przejrzystość w sferze publicznej. Przede wszystkim należy spowodować, żeby stosowne procedury - jednolite i równe dla wszystkich reprezentantów grup interesów i partnerów społecznych nie pozostawiały miejsca na "szarą strefę". Te sprawy od dawna są uregulowane w Parlamencie Europejskim i w Komisji Europejskiej w Brukseli. Tam każdy, korzystając z internetu, może zapoznać się już nawet z projektem projektu regulacji, ustalić, jak przebiega proces legislacyjny, kto i jakie zgłosił poprawki oraz jakie grupy interesu zarejestrowały się jako zainteresowane konkretną problematyką i jakie jest ich stanowisko - dodaje Sławomir Witek.

Przybywa i mówi od kogo

Reklama
Reklama

W przypadku pełnej jawności procedur legislacyjnych każdy może się dowiedzieć, komu i dlaczego zależy na danym rozstrzygnięciu.

W Parlamencie Europejskim oraz w Komisji Europejskiej każdy zarejestrowany tam lobbysta ma dostęp do posłów i urzędników. Oczywiście, lobbysta musi zawsze ujawnić, kogo reprezentuje (jest to fundamentalny zapis kodeksu etycznego przyjętego w porozumieniu z Parlamentem i Komisją). Jednak to na pośle ciąży zawsze bezwzględny obowiązek ujawnienia interesu, który stoi za jego wystąpieniem. Może to być jego prywatny interes (np. posiada 100 ha "pod rzepak" i popiera ustawę biopaliwową). Mogą to być racje organizacji społecznej, do której należy, jak również argumenty grupy interesu zgłaszane przez jej przedstawicieli - lobbystów, do których poseł się przychyla.- Taka jawność i precyzja procedur pozwoliłaby na uniknięcie sytuacji, kiedy jakiś "tajemniczy Holender" lub jego emisariusz kręci się po Sejmie, a później w niejasny sposób zostaje zmieniona regulacja dotycząca gier hazardowych. Widać, jak trudno, przy obecnych uregulowaniach prawnych, ustalić ex post, w jaki sposób się to stało. W interesie publicznym najważniejsza jest gwarancja, że obecność, aktywność, prezentowane argumenty oraz poparcie, które zdobył lobbysta, były transparentne i na bieżąco ujawniane. Jest to ważniejsze od formalnej rejestracji - konkluduje Sławomir Witek.

Polityczny PR

Eppa nie jest klasyczną firmą lobbingową - jest firmą typu "public affairs consultancy". Jej zadaniem jest śledzenie - dla potrzeb klientów - procesów politycznych i regulacyjnych w obszarach będących przedmiotem polityk UE. Firma analizuje i doradza swoim klientom, czy i w jakim stopniu te polityki i regulacje uwzględniają ich uzasadnione interesy i racje. Jeśli wynika taka potrzeba, firma doradza klientom, jak, wobec kogo i w jaki sposób zaprezentować swoje racje i argumenty, a więc jak prowadzić skuteczny profesjonalny lobbing w odniesieniu do konkretnej sprawy. - Specjalizujemy się zwłaszcza w doradzaniu, w jaki sposób nasi klienci - firmy, stowarzyszenia, powinny budować swoją trwałą reputację solidnego partnera dialogu społecznego - uczestnika życia publicznego. To najlepsza rękojmia sukcesu w sytuacjach trudnych, gdy dochodzi do ścierania się racji i podejmowania decyzji - dodaje Sławomir Witek. Lobbyści uważają, że ich działalność można określić jako polityczny public relations.

Tajne stawki

Reklama
Reklama

Żadna z pytanych przez nas osób pracujących w firmach zajmujących się lobbingiem nie chciała zdradzić, jakie są stawki wynagrodzenia za ich działalność. - Na pewno nie są to zawrotne kwoty, a najlepszym dowodem jest to, że na naszym rynku funkcjonuje jedynie siedem wyspecjalizowanych firm. W każdym z państw Unii Europejskiej i USA działają dziesiątki firm. Nasze stawki przypominają wynagrodzenia agencji PR - stwierdza Marek Matraszek. Przyznaje, że z reguły kontrakt, jaki podpisuje z klientem, nie ma klauzuli "wykonalności". - Na pewno zdecydowana większość zleceń nie jest realizowana na zasadzie: nie zmienisz regulacji - nie dostaniesz pieniędzy - twierdzi Matraszek.

W Polsce firma lobbingowa zatrudnia od 5 do 20 osób. Jak pracuje lobbysta? - Staram się poprzez korespondencję oraz bezpośrednie spotkania przedstawiać racje moich klientów. Pokazuję analizy, raporty, które wskazują, że wprowadzenie danej zmiany jest korzystne bądź niekorzystne dla interesu publicznego. Informuję także klienta, jak zaawansowany jest proces legislacyjny interesującej go regulacji i doradzam, kiedy należy "wejść do akcji" - kończy Marek Matraszek, który pracował m.in. jako główny doradca polityczny koncernu Lockheed Martin. Pracował skutecznie, Amerykanie wygrali przetarg na dostawę samolotów F-16 dla polskiej armii.

Stowarzyszenie Profesjonalnego

Lobbingu o ustawie

1. Rządowy projekt ustawy mającej uregulować lobbing jest wielce niedoskonały i nie ma szans na wdrożenie.

Reklama
Reklama

2. Obecne zapisy projektu nie ograniczą patologii, które były inspiracją dla projektodawców.

3. Potrzebne jest stworzenie regulacji zbliżonej w swej formie do rozwiązań stosownych w Unii Europejskiej - rejestr, akceptacja kodeksu postępowania i umożliwienie dostępu i współpracy z osobami mającymi udział w tworzeniu prawa na zasadach otwartości i przejrzystości.

4. Konieczne wydaje się również zapewnienie jawności i przejrzystości procesu podejmowania decyzji i kształtowania prawa w ramach obowiązujących już zapisów ustawowych.

5. Regulacja lobbingu nie może być jedynym remedium na zwalczanie patologii narosłych przez lata wokół procesu tworzenia prawa w Polsce; powinna być natomiast konsekwentnym uzupełnieniem rozwiązań znajdujących swe odzwierciedlenie np. w regulaminie Sejmu i w realizacji Ustawy o powszechnym dostępie do

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama