Ustawa jest potrzebna, gdyż zwiększy przejrzystość życia publicznego i decyzji podejmowanych przez organy władzy państwowej, przekonują przedstawiciele rządu. Zdaniem lobbystów, rządowa propozycja jest przeregulowana i nieżyciowa, a rozwiązaniem, które utrudniłoby funkcjonowanie patologicznego lobbingu, jest przejrzystość procedur legislacyjnych. Lobbing, według twórców projektu ustawy, to każde działanie mające na celu wywarcie wpływu na organy władzy publicznej. Efektem takiego wpływu ma być uznanie racji lobbysty i podejmowanie decyzji zgodnie z jego interesem. Decyzje mogą dotyczyć stanowienia prawa, przyznawania określonych przywilejów (np. udzielenia koncesji) bądź też zawierania umów, których jedną ze stron jest Skarb Państwa.
Bez "artystycznych" imprez
Projekt nowej ustawy mówi, że lobbować można podczas spotkań z przedstawicielami władz. Nie mogą jednak odbywać się one pod hasłem seminarium naukowego lub imprezy "artystyczno-reprezentacyjnej". Po przejściu ścieżki legislacyjnej zacznie obowiązywać też rejestr lobbystów - obowiązkowy dla każdego prowadzącego taką działalność. Niedopełnienie tego obowiązku będzie karalne (od 3 do 25 tysięcy złotych). Kiedy wykroczenie będzie kosztowało trzy tysiące, a kiedy dwadzieścia pięć? Kto będzie o tym decydował? Projekt ustawy nic o tym nie wspomina.
Według projektodawcy, lobbysta będzie mógł organizować spotkania z osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz przedstawiać własne projekty legislacyjne. Dopuszczalne będzie prezentowanie ekspertyz i raportów oraz wyrażanie opinii o przygotowywanych rozstrzygnięciach prawnych. Lobbysta będzie mógł zarabiać na swojej działalności i wykonywać pracę w siedzibie urzędu sprawującego obsługę organów władzy publicznej.
Co musi urzędnik?