George Dagnino, autor książki "Profiting in Bull or Bear Markets", badał sezonowość zachowań indeksu S&P 500 w dwóch okresach - między 1969 i 1983 r. oraz między 1984 i 2002 r. W pierwszym okresie charakterystyczne były częste zmiany trendu - ruchy cen w jednym kierunku nie były zbyt długie. W drugim wręcz przeciwnie - rynek praktycznie bez chwili przerwy (słowo praktycznie byłoby zbędne, gdyby nie październik 1987 r.) rósł. Całkowita zmiana charakterystyki rynku może sprawić, że działać zaczną zupełnie inne niż dotychczas efekty sezonowe. Dlatego, nim dokonam krótkiego przegląd podstawowych efektów, powtórzę za stroną internetową CBOE (Chicago Board Option Exchange):
"Choć przedstawione w tym materiale sezonowe tendencje mogą się wydawać interesujące, to zachowanie rynku w przeszłości nie jest gwarancją osiągnięcia określonej stopy zwrotu w przyszłości. Zamieszczony materiał nie może być traktowany jako rekomendacja kupna lub sprzedaży akcji w określonym momencie."
Efekt stycznia
Z wielu giełdowych przesądów najbardziej znany jest ten, który mówi, że kursy akcji z reguły rosną w styczniu. Dane statystyczne potwierdzają tę tendencję, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę rynek polski. Choć i za oceanem początek roku jest z reguły korzystny dla posiadaczy akcji. Średnia zmiana indeksu S&P 500 w styczniu to 1,5% - lepszy w tej statystyce (i to nieznacznie) jest tylko lipiec. Warszawski WIG rósł w styczniu średnio o 6%. Ale proszę z tego powodu jeszcze nie dzwonić do maklera. Odchylenie standardowe (czyli średnie odchylenie od średniej) dla zmian najstarszego warszawskiego indeksu w styczniu wynosi 13,4%. Nie powinniśmy być zatem zdziwieni, jeśli zamiast zanotować 6% zysku, poniesiemy 7-procentową stratę.
Jak dotąd nie znaleziono w pełni wiarygodnego uzasadnienia, które wyjaśniałoby, dlaczego efekt stycz-nia występuje. Z reguły jako winnych wahań cen akcji na przełomie roku wskazuje się inwestorów instytucjonalnych. Podobno przed końcem roku wyprzedają oni akcje, na których notują straty w celach podatkowych. Po nowym roku odkupują papiery, co powoduje zwyżkę notowań. Niestety, spostrzeżenie, że kursy akcji bardzo często rosną na początku roku także w Australii i Wielkiej Brytanii, gdzie początek roku podatkowego wypada, odpowiednio, w czerwcu i kwietniu, mocno osłabiło tę argumentację. Efekt stycznia próbowano także tłumaczyć większą niż zwykle liczbą dobrych informacji ze spółek, czy wreszcie napływem na rynek giełdowy pieniędzy pochodzących z premii wręczanych pracownikom pod koniec roku.