Telekomunikacyjni giganci nie mają jeszcze konkretnych terminów wprowadzenia UMTS do swojej oferty - np. KPN przewiduje, że nowe usługi zacznie świadczyć około połowy przyszłego roku. Eksperci nie sądzą jednak, by UMTS szybko stał się dla telekomów motorem wzrostu. - Przychody ze sprzedaży nowych usług ledwie pojawią się w rachunkach zysków i strat za 2004 r. - powiedział agencji Bloomberga Bruno Lippens, współzarządzający kwotą 12 mld USD w Robeco Group z Rotterdamu. - Przychody będą bardzo ograniczone - dodał.
Spółki telekomunikacyjne, m.in. największy w Europie Deutsche Telekom czy France Telecom, od 2000 r. zainwestowały ok. 100 mld USD w pozwolenia na świadczenie usług UMTS (Universal Mobile Telecommunications System). W opinii Johna van den Berga, menedżera z AZL Vermogensbeheer z Heerlen w Holandii, zwrot wydatków poniesionych na zakup licencji przesunie się do 2005 r., czyli trzy lata później niż pierwotnie zakładano. - Po pierwsze, operatorzy potrzebują wystarczającej liczby aparatów - powiedział Van den Berg. Nokia, która kontroluje ponad jedną trzecią rynku telefonów komórkowych, wypuściła dotychczas tylko dwa modele, które działają w sieciach UMTS. - Po drugie, nie jest jeszcze jasne, co UMTS doda do serwisów obecnie dostępnych. Dlatego nie wiem, czy będzie popyt na UMTS i czy ludzie faktycznie będą z niego korzystać - dodał ekspert.
Dzięki telefonii trzeciej generacji możliwe jest np. znacznie szybsze ściąganie muzyki i oglądanie na ekranie telefonu przekazów wideo. Na razie w Europie usługi UMTS świadczy firma Hutchison Whampoa z Hongkongu. W połowie grudnia miała 340 tys. klientów we Włoszech i 210 tys. w Wielkiej Brytanii, choć zakładała, że w każdym z krajów będzie mieć ich ponad milion. W realizacji planów przeszkodził przede wszystkim brak nowych modeli telefonów.