Nowy rok, nowe nadzieje - tak dokładnie przed rokiem rozpocząłem komentarz do wydarzeń z 2 stycznia ub.r. na światowych parkietach. Tak też najkrócej można określić, wczorajszą sesję na GPW. Ponad 2,7-proc. wzrost indeksu WIG20 trudno bowiem traktować inaczej jak kupowaniem nadziei. Głównie tych na efekt stycznia i kontynuację hossy za oceanem.
Co prawda "nadzieja" przeważnie to trefny towar, ale tym razem byki mają szanse na wygraną. WIG20 pokonał opór na 1600 pkt, który był bardzo istotną barierą podażową. Tworzyło ją górne ograniczenie kanału, wyznaczonego przez szczyty z września i października oraz dołki z września i listopada ub.r. Wyjście góra otwiera drogę na północ. Strona popytowa tym razem nie powinna mieć problemów ze sforsowaniem wrześniowego szczytu. Minimum na jakie stać byki, to test 1850 pkt (szczyt z grudnia 2000 roku). Można postawić jednak o wiele bardziej optymistyczną prognozę. Jeżeli przyjmiemy że przez ostatnie cztery miesiące na wykresie WIG20 tworzyła się flaga, to łatwo sobie wyobrazić WIG20 na wysokości ponad 2000 pkt. Jest więc szansa, że rok 2004 będzie równie dobry dla giełdowych graczy jak ten poprzedni.
Żeby jednak nie było zbyt różowo, trzeba wspomnieć o zagrożeniach. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na obrót. Przełamanie tak ważnego oporu powinno odbyć się na dużo, dużo większym obrocie. Stąd też z większymi zakupami lepiej powstrzymać się do czasu, aż wybicie zostanie potwierdzone w sposób niebudzący żadnych wątpliwości. Ewentualnie zawęzić wszystkie zlecenia stop, bowiem od "efektu" do "defektu stycznia" w dalszym ciągu rynek niewiele dzieli.
Należy pamiętać również o niekorzystnym dla byków odczycie Wigometru. Wśród uczestników ostatniego badania 50% prognozuje wzrost, a tylko 12% spadek wartości indeksu WIG20 na koniec przyszłego tygodnia. W dotychczasowej historii tego wskaźnika tak duży odsetek byków zawsze oznaczał kłopoty, zwłaszcza gdy mu towarzyszyła równie duża baza na kontraktach (+38 pkt). Dlatego też pomimo wybicia, w nadchodzącym tygodniu oczekuję w najlepszym razie stabilizacji.