Od utworzonego w październiku 2002 roku dołka (7286 pkt), indeks Dow Jones Industrial Average zyskał już 44%. Taka zwyżka bezsprzecznie zasługuje na miano hossy. O zakończeniu tej tendencji będzie można mówić dopiero, gdy średnia przemysłowa spadnie poniżej 10 000 pkt, gdzie przebiega średnioterminowa linia trendu. Do historycznego szczytu tego wskaźnika (11 582 pkt) brakuje natomiast jeszcze 10%. Jego osiągnięcia nie można wykluczyć, ale wcześniej inwestorzy będą musieli uporać się z istotną strefą podażową, jaką w okolicy 10 600 pkt stanowi szczyt z marca 2002 roku. Bariera ta będzie dawała znać o sobie już na najbliższych sesjach (pozostaje do niej zaledwie kilkadziesiąt punktów) i niewykluczone że jej osiągnięcie da początek korekcie ostatnich wzrostów. Jest ona o tyle prawdopodobna, że od ostatniego tygodnia listopada Dow Jones nie doświadczył żadnych poważniejszych spadków i zyskał w tym czasie ponad 9%. To powinno kusić wielu inwestorów do realizacji zysków, której dogodne miejsce wyznacza właśnie wspomniany opór. W takiej sytuacji krótkoterminowi spekulanci powinni się wstrzymać z decyzjami inwestycyjnymi. Nowy sygnał kupna pojawi się albo po ewentualnym udanym teście linii trendu wzrostowego, albo dopiero po pokonaniu 10 600 pkt.

Gdyby natomiast opór ten okazał się na tyle skuteczny, że popyt nie zdoła utrzymać się nawet ponad wsparciem na wysokości 10 000 pkt, to pojawi się sygnał sprzedaży. Na duże prawdopodobieństwo korekty wskazują narzędzia techniczne. Oscylatory od pewnego czasu poruszają się w strefach wykupienia. Jedne z wyższych wartości notuje także MACD. Poważne sygnały ostrzegawcze, przed co najmniej krótkoterminową korektą, płyną z wykresów systemu kierunkowego. Tutaj średni indeks ruchu kierunkowego dotarł do najwyższego poziomu od maja 1999 roku i znajduje się sporo powyżej obu linii kierunkowych. Takie zachowanie świadczy o mocno dojrzałym trendzie i często poprzedza jego zmianę. O zanegowanie tego pesymistycznego sygnału trudno będzie nawet po pokonaniu oporu na 10 600 pkt.