Reklama

Bez zarzutów w sprawie 4Media

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w 4Media powinno się zakończyć do 14 lutego. Najprawdopodobniej zostanie jednak przedłużone. Prokuratura przesłuchała byłych prezesów spółki. Na razie nikomu nie postawiła zarzutów.

Publikacja: 07.01.2004 08:30

Blisko rok temu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zawiadomiła prokuraturę o nieprawidłowościach w 4Media. Podejrzewała m.in. wyprowadzanie majątku ze spółki, manipulowanie jej kursem na giełdzie, wykorzystywanie poufnych informacji przez menedżerów, podawanie fałszywych informacji i kreatywną księgowość. Nigdy wobec żadnej publicznej firmy nie zgłosiła poważniejszych zastrzeżeń. - Śledztwo prowadzone jest w Warszawie od kwietnia 2003 roku, wcześniej bowiem rozstrzygnięty musiał być spór, która prokuratura jest właściwa do zajmowania się sprawą - wyjaśnia Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Postępowanie zostało już raz przedłużone, do 14 lutego 2004 roku. Wszystko wskazuje jednak na to, że w tym terminie również nie uda się go zakończyć i trzeba będzie ponownie je przedłużyć.

Śledztwo skupia się na podejrzeniach o złamanie art. 174 ust. 1 Prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Chodzi o podawanie nieprawdziwych informacji w raportach bieżących i okresowych (w tym danych finansowych), przede wszystkim z 2002 roku. Osobom odpowiedzialnym za to grozi grzywna do 5 mln zł i kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat.

- Podejrzenia dotyczą w znacznej mierze podawania fałszywych informacji w odniesieniu do spółek zależnych 4Media, zwłaszcza ich wyników finansowych. W większości są to firmy spoza Warszawy, z Pomorza. Stamtąd musimy ściągnąć informacje, a to trwa - tłumaczy M. Kujawski.

Jak informuje, prezesi 4Media Wojciech Krefft i Dariusz Kaszubski, a najprawdopodobniej także przewodniczący rady nadzorczej Jacek Merkel, byli przesłuchiwani przez prokuraturę. - Przesłuchiwano ich w charakterze świadków. Na razie nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów - mówi prokurator Kujawski.

- Komentarz

Reklama
Reklama

Przed rokiem publicznie postawiłem kilka pytań, m.in.: ile pieniędzy trafiło do 4Media w czasie jej giełdowej historii, skąd się wzięły i co się z nimi stało, w jaki sposób miesiącami spółka oszukiwała inwestorów i kto odpowiada za podpisywane dla picu, antydatowane, a czasem po prostu nieprawdziwe umowy i komunikaty. Prokuratura długo każe czekać na odpowiedzi. Bardzo długo. Szkoda, że największa afera na naszym rynku kapitałowym nie może doczekać się wyjaśnienia. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak 4Media znajdzie naśladowców...

4Media bez upadłości

W połowie kwietnia 2003 roku zarząd 4Media złożył wniosek o upadłość. Przedsiębiorstwo w tym czasie w praktyce już nie istniało. Resztki majątku zostały przeniesione do jednej ze spółek zależnych, a pracownicy odeszli. Z informacji, które udało nam się uzyskać w gdańskim sądzie, wynika, że wniosek zarządu został zwrócony - najprawdopodobniej dlatego, że firma go nie opłaciła. Od końca 2002 r. w sądzie leży wniosek o upadłość 4Media złożony przez jednego z wierzycieli. Do tej pory nie został rozpatrzony, ale postępowanie, jak nas zapewniono, trwa. 4Media ma wciąż także status spółki publicznej. Ta swoista fikcja jest utrzymywana po to, aby KPWiG wciąż miała możliwość zajmowania się nieprawidłowościami w przedsiębiorstwie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama