Blisko rok temu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zawiadomiła prokuraturę o nieprawidłowościach w 4Media. Podejrzewała m.in. wyprowadzanie majątku ze spółki, manipulowanie jej kursem na giełdzie, wykorzystywanie poufnych informacji przez menedżerów, podawanie fałszywych informacji i kreatywną księgowość. Nigdy wobec żadnej publicznej firmy nie zgłosiła poważniejszych zastrzeżeń. - Śledztwo prowadzone jest w Warszawie od kwietnia 2003 roku, wcześniej bowiem rozstrzygnięty musiał być spór, która prokuratura jest właściwa do zajmowania się sprawą - wyjaśnia Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Postępowanie zostało już raz przedłużone, do 14 lutego 2004 roku. Wszystko wskazuje jednak na to, że w tym terminie również nie uda się go zakończyć i trzeba będzie ponownie je przedłużyć.
Śledztwo skupia się na podejrzeniach o złamanie art. 174 ust. 1 Prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Chodzi o podawanie nieprawdziwych informacji w raportach bieżących i okresowych (w tym danych finansowych), przede wszystkim z 2002 roku. Osobom odpowiedzialnym za to grozi grzywna do 5 mln zł i kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat.
- Podejrzenia dotyczą w znacznej mierze podawania fałszywych informacji w odniesieniu do spółek zależnych 4Media, zwłaszcza ich wyników finansowych. W większości są to firmy spoza Warszawy, z Pomorza. Stamtąd musimy ściągnąć informacje, a to trwa - tłumaczy M. Kujawski.
Jak informuje, prezesi 4Media Wojciech Krefft i Dariusz Kaszubski, a najprawdopodobniej także przewodniczący rady nadzorczej Jacek Merkel, byli przesłuchiwani przez prokuraturę. - Przesłuchiwano ich w charakterze świadków. Na razie nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów - mówi prokurator Kujawski.
- Komentarz