Po raz ostatni holenderski bank publikował prognozę wyników w 2003 r. w październiku. Była ona lepsza od poprzedniej i zakładała, że spółka zarobi netto o ok. 25% więcej niż w 2002 r., czyli ponad 3 mld euro. - Mogę potwierdzić, że nasza październikowa prognoza sprawdziła się, a do dobrych wyników przyczyniła się w dużym stopniu udana działalność w bankowości hipotecznej w Stanach Zjednoczonych - poinformował R. Groenink, który jednak nie podał konkretnych liczb dotyczących rezultatów, twierdząc, że jest na to jeszcze za wcześnie.

54-letni Rijkman Groenink jest uważany za głównego autora planu restrukturyzacji banku, który pozwolił mu poprawić wyniki po kryzysie w latach 2001-2002. Podjął m.in. decyzję o zwolnieniu 10 tys. pracowników (ok. 8% zatrudnionych) i częściowej rezygnacji z usług z zakresu bankowości inwestycyjnej kosztem bankowości detalicznej. - Nasze koszty są teraz pod kontrolą, ale jest jeszcze parę obszarów działalności banku, gdzie potrzebne są cięcia - powiedział szef ABN Amro. Nie powiedział jednak, o jakie konkretnie jednostki chodzi.

Jeszcze w 2000 r. R. Groenink zapowiadał, że jednym z jego podstawowych celów jest wprowadzenie do końca 2004 r. ABN Amro do czołowej piątki w rankingu największych banków w Europie i Stanach Zjednoczonych, pod względem kapitalizacji i wysokości dywidendy. Ta sztuka na razie się nie udaje. W pierwszej połowie ub.r. holenderski bank plasował się w tym zestawieniu na 11. pozycji i - zdaniem analityków - ambitne plany prezesa będą bardzo trudne do zrealizowania. Sam R. Groenink jest jednak wciąż optymistą. - Nie rezygnujemy z tych planów. Poprawa wartości rynkowej spółki będzie jednym z naszych najważniejszych wyzwań na 2004 rok - zapewnił.

W ubiegłym roku akcje ABN Amro zdrożały o 19%, wobec 21-proc. wzrostu indeksu Bloomberga, grupującego 79 największych banków europejskich.