W ciągu minionego roku euro zyskało wobec dolara 20% i 30% od stycznia 2002 r., kiedy zaczęło się umacniać. Zmniejsza to zyski europejskich spółek, którym pozostaje mniej środków na inwestycje czy zwiększanie zatrudnienia. Wtorkowy spadek kursu dolara do rekordowo niskiego poziomu 1,2813 za euro skłonił niektórych polityków, na przykład premiera Belgii Guya Verhofstadta, do wystosowania apeli pod adresem EBC, by obniżył stopy.
- Silne euro nie zakończyło wprawdzie ożywienia gospodarki, ale wyraźnie ogranicza jego tempo. Zmniejsza to zyski spółek i zamówienia dla fabryk - powiedział agencji Bloomberga Olaf Wortmann, ekonomista ze stowarzyszenia niemieckiego przemysłu maszynowego VDMA.
Szef Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet przyznał na wczorajszej konferencji prasowej, że "umacniające się euro ma niekorzystny wpływ na eksport", ale dodał, że "przynajmniej częściowo powinien to zrekompensować" przyspieszony rozwój światowej gospodarki. Trichet tym samym po raz pierwszy dał do zrozumienia, że EBC jest zaniepokojony silnym kursem wspólnej waluty, zwłaszcza wobec dolara. Stany Zjednoczone kupują bowiem prawie jedną czwartą eksportu ze strefy euro, a eksport generuje ok. 20% produktu krajowego brutto tego regionu.
Jest niemal pewne, że EBC nie podniesie stóp procentowych, zanim nie zrobi tego Fed. Niektórzy ekonomiści uważają, że w marcu zostaną obniżone stopy w strefie euro, by powstrzymać umacnianie się wspólnej waluty i zmniejszyć różnicę w kosztach pieniądza między Europą i USA.
W Wielkiej Brytanii stopy bez zmian