Wczoraj odbyło się posiedzenie sądu w sprawie produkujących m.in. samochodowe trójkąty ostrzegawcze Suwar. Miały być rozpatrywane dwa pozwy złożone przez Witolda Kowalczuka, którego pakiet akcji zapewnia ponad 10% głosów na WZA pabianickiej spółki. - Sąd postanowił, że wyrok dotyczący korzystania przez prezesa Henryka O. z prawa głosu z akcji, które należą do zależnej od niego spółki Suwary-Pacing, zapadnie 26 stycznia - mówi W. Kowalczuk. Drugi pozew, dotyczący działania w porozumieniu, nie był rozpatrywany. Powód to zmiana sędziego prowadzącego sprawę.
- Postępowanie dowodowe, dotyczące pierwszej sprawy, dobiegło końca. Szkoda, że w trakcie jego trwania nie poznaliśmy stanowiska Komisji. Mam nadzieję, że przewodniczący przystąpi do drugiego procesu. Tu chodzi nie tylko o konkretny przypadek Suwar, ale i kwestię ochrony mniejszościowego akcjonariusza na rynku publicznym - mówi W. Kowalczuk.
Komisja nie podjęła jeszcze decyzji. - Zostały zebrane dokumenty, umożliwiające przystąpienie przewodniczącego Komisji do tego procesu cywilnego - mówi Michał Stępniewski, rzecznik prasowy KPWiG.
Czego dotyczy spór?
Witold Kowalczuk stara się dowieść, że prezes Suwar, Henryk O., nie jest upoważniony do wykonywania prawa głosu z giełdowych akcji, które należą do Suwar-Packing (5,8% głosów na WZA). Chodzi o papiery, które prezes nabył pośrednio, obejmując ponad 51% udziałów w spółce Suwary-Packing. Zdaniem akcjonariusza, Henryk O. nie poinformował o przejmowanym pakiecie rynku i KPWiG, stąd nie przysługuje mu prawo do wykonywania głosów z tych akcji.