,Podczas wtorkowej sesji kontrakty zbliżyły się do oporu, wyznaczonego przez szczyt z ostatniego czwartku. Kupującym zabrakło jednak determinacji i opór nie został przekroczony. Później rynek trochę się cofnął. Odwrót miał jednak spokojny przebieg, a pod koniec sesji popyt znów dał znać o sobie. Ostatecznie dzienna świeca ma dość długi knot u góry, pokazujący oddziaływanie oporu na rynek. Nie jest to jednak klasyczna formacja spadającej gwiazdy, ponieważ biały korpus świecy także jest stosunkowo długi. Świadczy to o tym, że rynek nie jest bardzo słaby. Przebieg wtorkowej sesji nie pozwala na wyciągnięcie jednoznacznych wniosków.
Optymizm budzi natomiast porównanie zachowania rynku podczas ostatnich sesji, z tym, co się działo, gdy kontrakty były na podobnym poziomie we wrześniu i w październiku. Wtedy, gdy tylko wyczerpał się pierwszy impet wzrostu, rynek gwałtownie runął w dół, nawet nie próbując się podnieść. Tym razem jest inaczej. Kontrakty już od ponad tygodnia znajdują się w pobliżu wspomnianych szczytów i mimo nieudanych prób ich przekroczenia, notowania nie załamują się. Wynika z tego, że rynek jest mocniejszy niż wtedy.
Sytuacja znacznie pogorszyłaby się jednak w przypadku przełamania głównej linii trendu wzrostowego. Linia ta zaczyna się 26 listopada i obejmuje niemal cały obecny trend wzrostowy. Po wtorkowym nieudanym wzroście można spodziewać się osłabienia i być może kolejnego testowania linii. Jej przełamanie na razie wydaje się jednak mało prawdopodobne. Później można się spodziewać się kolejnej próby przełamania oporu. Jeśli to się uda, to kontrakty powinny wzrosnąć do około 1850 pkt. Poziom ten wynika z odwróconej formacji głowy z ramionami, z której wybicie nastąpiło na przełomie grudnia i stycznia.