Możejki są w około 60% kontrolowane przez rosyjski Jukos, a w 40% przez litewskie państwo. Zdolności przerobowe rafinerii wynoszą 15 mln ton ropy naftowej rocznie. Dla porównania, ,płocki zakład może przetworzyć 17,8 mln ton ropy (wykorzystane w około 70%), a gdańska rafineria 4,5 mln ton ropy (instalacje pracują na 100% mocy). Możejki w ub.r. przerobiły około 7 mln ton ropy naftowej. Oznacza to, że nie wykorzystały nawet połowy swoich mocy. Zapewne taka sytuacja nie podoba się właścicielom rafinerii i stąd między innymi próba ulokowania części przerobu na polskim rynku.
Wzrośnie zatrudnienie
- Możejki mają trzy biura handlowe: w Polsce, Estonii i na Łotwie - mówi Włodzimierz Olbrycht, prezes polskiego biura. W spółce pracuje 7 osób, a do końca roku zatrudnienie ma wzrosnąć do 10-11 osób. - Planujemy m.in. zatrudnić przedstawicieli handlowych, którzy będą sprzedawali paliwo we wschodniej Polsce - mówi W. Olbrycht.
Jeszcze w styczniu polskie biuro Możejek podpisze z Naftobazami umowę dzierżawy magazynów w Małaszewicach (na granicy z Białorusią) i Braniewie (okolice Elbląga). Do tych miejsc paliwo z litewskiej rafinerii będzie dowożone koleją, a dalej rozwożone autocysternami. Od 1 maja, kiedy Polska i Litwa wejdą do Unii Europejskiej, cysterny będą woziły paliwo do Polski również bezpośrednio z Możejek. Być może spółka handlowa litewskiej rafinerii wynajmie później trzecią bazę magazynową, w Emilianowie pod Warszawą.
Niewykluczone inwestycje