Merrill Lynch ograniczył się wczoraj do rozesłania krótkiej notki na temat wyników. Zawarta jest w niej informacja, że zysk netto w ub.r. będzie rekordowy. Oznacza to, że przekroczy 3,78 mld USD - tyle potentat z Wall Street zarobił dotychczas w swoim najlepszym 2000 roku. Tymczasem analitycy wcześniej prognozowali, że ML zarobił w ub.r. 3,76 USD na akcję, podczas gdy w 2000 r. było to 4,11 USD.
Oficjalne wyniki firmy zostaną podane w przyszłym tygodniu. Na razie wiadomo tylko z pewnością, że w pierwszych trzech kwartałach 2003 r. Merrill Lynch miał 2,7 mld USD zysku, o 39% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Sprzedaż wzrosła natomiast o 6%, do 15,2 mld USD.
Pomogła hossa
Głównego powodu rekordowych wyników potentata z Wall Street należy doszukiwać się oczywiście w powrocie hossy na rynki akcji. W ub.r. indeks szerokiego rynku w USA - Standard & Poor?s - zyskał ponad 25%. Dzięki temu firma mogła znacznie powiększyć wpływy z prowizji od działalności maklerskiej. ML został też sklasyfikowany w ub.r. na trzecim miejscu w globalnym rankingu banków inwestycyjnych, obsługujących fuzje i przejęcia. Firma obsłużyła transakcje o łącznej wartości 188 mld USD, o 15% wyższej niż rok wcześniej. Ponadto amerykański potentat był piątym co do wielkości koordynatorem emisji obligacji na międzynarodowych rynkach. Był obecny przy operacjach wycenionych na 110,7 mld USD, co oznacza wzrost o 29% w stosunku do ub.r.
Dobre wyniki ML to jednak nie tylko efekt poprawy koniunktury na rynku kapitałowym. To też rezultat polityki zarządu, który postawił na redukcję kosztów. - Myślę, że pod tym względem ML prowadził najbardziej agresywną politykę - podkreśla, cytowany przez Bloomberga, Tom Walker z funduszu Martin Currie Investment Management. Dyrektor generalny Merrill Lynch Stanley O?Neal nie wahał się podjąć decyzji o zredukowaniu zatrudnienia w banku o ok. jedną czwartą (ponad 18 tysięcy osób) w ciągu ostatnich dwóch lat.