Dzisiejszy komentarz nie będzie poświęcony czwartkowej sesji. Chcę spojrzeć na rynek w przekroju kilku ostatnich notowań, gdyż odnoszę wrażenie, że znaleźliśmy się w bardzo ważnym punkcie i to bez względu na różne "zjawiska rynkowe", które nasiliły się szczególnie w ostatnich dniach.

Wybicie z formacji flagi, które miało miejsce 5 stycznia, zostało potwierdzone - tym samym średnioterminowy trend wzrostowy powinien być bez przeszkód kontynuowany. Spadek do 1651 pkt, który nastąpił 5 sesji później, był niczym innym, jak ruchem powrotnym do górnej linii formacji. Wszystko odbyło się niemalże książkowo, a ówczesne wsparcie na poziomie 1650 pkt bez trudu obronione. Anomalię z 8 stycznia w analizach, oczywiście, pomijam.

Co ciekawe, czwartkowa poranna wyprzedaż zatrzymała się również w okolicy poziomu 1650 pkt., a dokładniej 5 pkt powyżej średniej kroczącej z 15 sesji (1654 pkt). Można odnieść wrażenie, że w średnim terminie kontrakty na WIG20 uporają się z wyolbrzymionym według mnie poziomem 1751 pkt. To tylko i wyłącznie lokalny wierzchołek. Przełamanie oporu spowoduje wzrost wartości kontraktu o ponad 10% (do około 1950 pkt). Otwartym pozostanie pytanie o wielkość i wahania bazy. W krótkim terminie poddawać się będziemy nastrojom z giełd zachodnich - z jednej strony czekać na dalsze zwyżki, a z drugiej drżeć pełni obaw o perspektywę dużej korekty ostatnich równie pokaźnych zwyżek.

W układzie tygodniowym również gołym okiem widoczne jest wybicie z formacji flagi. Tym samym pojawia się szansa wzrostu przynajmniej o szerokość formacji. Teoretycznie wzrost może odbyć się na zasadzie ruchu mierzonego, ale wówczas musiałby temu towarzyszyć niezwykły wręcz splot pozytywnych czynników.