- Poprawa zysków spółek, rosnące wydatki kapitałowe i inne wskaźniki dowodzą, że japońska gospodarka ożywia się - powiedział Koizumi na inauguracyjnej sesji japońskiego parlamentu. Rozwijająca się gospodarka może pomóc Partii Liberalno-Demokratycznej premiera w zdobyciu mandatów w czerwcowych wyborach do izby wyższej parlamentu. Utrzymanie wzrostu nie będzie jednak łatwe, gdyż rosnące koszty opieki społecznej w starzejącym się japońskim społeczeństwie ograniczają wydatki konsumpcyjne, które generują ponad połowę produktu krajowego brutto.
Niebezpieczne dla dalszego rozwoju gospodarczego jest także umacnianie się kursu japońskiej waluty. Zmniejsza to bowiem konkurencyjność eksportu, który w III kw. w dwóch trzecich przyczynił się do ożywienia gospodarki. Właśnie dlatego japońskie Ministerstwo Finansów nie pozwala, by jen umacniał się za bardzo. W ub.r. Japonia przeznaczyła rekordową kwotę 20,1 bln jenów na zakup 189 mld USD i dzięki temu kurs jena wobec dolara umocnił się wprawdzie, ale tylko o 11%, podczas gdy euro zyskało w tym samym okresie 20%.
- Rząd premiera Koizumi jest gotów nadal sprzedawać jeny, by zapewnić stabilizację swojej waluty wobec dolara - powiedział na wczorajszej sesji parlamentu minister finansów Sadakazu Tanigaki. - Dla kursów walutowych jest ważne, by zmieniały się w tempie odzwierciedlającym fundamenty gospodarcze. Uważnie obserwujemy te zmiany i podejmujemy odpowiednie kroki, jeśli jest to potrzebne - dodał.
Potwierdzeniem słów ministra jest wczorajsza informacja gazety "Yomiuri", z której wynika, że od początku roku do 18 stycznia Bank Japonii za ponad 6 bln jenów kupił 56 mld USD. Byłaby to rekordowa kwota przeznaczona na interwencje na rynku walutowym w ciągu miesiąca. Gazeta nie podała źródła tej informacji, ale rynek zareagował na nią natychmiast. Wczoraj rano w Londynie za dolara płacono 107,26 jena, wobec 106,63 w piątkowy wieczór w Nowym Jorku.