Polityków koalicji czeka pracowity weekend. W sobotę mają się zebrać rady krajowe obu partii tworzących rząd - SLD i Unii Pracy. Temat obrad w obu przypadkach ma być ten sam - plan oszczędnościowy wicepremiera Jerzego Hausnera. Obie partie będą się zastanawiać, czy go poprzeć.
Politycy SLD boją się dalszej utraty poparcia politycznego w razie, gdyby zaakceptowali plan cięć. Jednak zapewne przyjmą go, ponieważ w razie odrzucenia możliwa będzie rezygnacja rządu Leszka Millera. O takiej możliwości mówił wcześniej premier. Także Jerzy Hausner zapowiadał dymisję, gdyby plan został odrzucony lub zmieniony w taki sposób, że nie przyniósłby zaplanowanych redukcji wydatków i deficytu. Z kolei Unia Pracy wolałaby inne rozwiązania - zamiast cięć, przedstawiciele tego ugrupowania woleliby podwyżki podatków. Na przykład - dla najlepiej zarabiających. Jednak poparcie SLD zapewne przekona mniejszego koalicjanta do akceptacji reform.
Sam Jerzy Hausner uważa, że poparcie dla reform uzyska.
- Mam przekonanie, że Rada Krajowa SLD moje propozycje przyjmie - powiedział wczoraj po posiedzeniu rządu. - Myślę też, że Rada Ministrów zechce je zaakceptować po dyskusji.
Wczoraj zapowiedział poszukiwanie dalszych oszczędności w tegorocznym budżecie. Wcześniej planował cięcia w wysokości 2,1 mld zł, jednak oszczędności te bardzo stopniały. Tylko opóźnienie zmiany sposobu waloryzacji rent i emerytur będzie kosztować budżet w tym roku 1,3 mld zł. W trakcie prac nad planem w gronach ekspertów i w parlamencie oszczędności zostały jeszcze bardziej okrojone. - Z planowanych oszczędności zostało 200 mln zł - powiedział. - Będziemy poszukiwać nowych źródeł cięć - dodał.