Zgodnie z ustawą o funduszach inwestycyjnych, depozytariuszem nie może być bank, który jest akcjonariuszem TFI. Nie ma jednak ograniczeń, aby była to instytucja powiązana z TFI w sposób pośredni. Dlatego wiele towarzystw powierzyło funkcję depozytariusza bankom z grupy. Tak jest m.in. w przypadku Pioneera, ING, BZ WBK AIB, TFI Kredyt Banku i Millennium. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie zakres obowiązków depozytariusza, do których należy kontrola, czy TFI działa w interesie klientów.
Można było zaostrzyć
Okazja do zaostrzenia kontrowersyjnych przepisów pojawiła się kilka miesięcy temu, gdy KPWiG współtworzyła rządowy projekt nowelizacji ustawy o funduszach. Punktem odniesienia mogły być przepisy dotyczące OFE. Wynika z nich, że depozytariuszem dla funduszu emerytalnego nie może być instytucja powiązana kapitałowo z PTE. W opinii KPWiG, nie ma potrzeby wprowadzania takich rygorów w przypadku TFI. Dlaczego?
- Obecny system dobrze funkcjonuje. Nie było dotąd przypadku naruszenia praw uczestników, który uzasadniałby tak radykalne posunięcie ? wyjaśnia Witold Pochmara, dyrektor Departamentu Funduszy Inwestycyjnych w KPWiG. Przyznaje jednak, że Komisja zastanawiała się nad tą sprawą. - Uznaliśmy jednak, że nie ma powodu, aby robić rewolucję na rynku. Poza tym, powiązań kapitałowych między towarzystwem i depozytariuszem nie zakazuje unijna dyrektywa dotycząca funduszy inwestycyjnych - dodaje.
Podobnego zdania jest Ministerstwo Finansów. - Depozytariusz i TFI powinny działać w interesie uczestników funduszy. Można to jednak osiągnąć inaczej niż drogą formalnego zakazu jakichkolwiek związków kapitałowych między tymi instytucjami - mówi Igor Chalupec, wiceminister finansów. Dodaje, że zarówno depozytariusz, jak i TFI podlegają nadzorowi: w pierwszym przypadku KPWiG, a w drugim - Komisji Nadzoru Bankowego. - Poza tym, wymagania dla depozytariuszy są większe niż dla "normalnych" banków - podkreśla wiceminister.