Redukcji deficytu amerykańscy analitycy spodziewają się nie wcześniej niż w 2010 r. W tej sytuacji oprocentowanie 10-letnich obligacji rządowych, uchodzących za punkt odniesienia dla całego rynku papierów dłużnych, może sięgnąć 6%.

Dotychczas to oprocentowanie udawało się utrzymywać na niższym poziomie dzięki zwiększonym zakupom obligacji przez zagranicznych inwestorów. W listopadzie mieli oni 42% znajdujących się w obrocie papierów, których łączna wartość przekraczała kwotę 3,5 bln USD. Było to zatem więcej niż pięcioletnia średnia wynosząca 37%. Największymi zagranicznymi inwestorami były banki centralne, posiadające w tygodniu zakończonym 14 stycznia średnio dziennie amerykańskich obligacji za 865,6 mld USD - wynika z danych opublikowanych przez Rezerwę Federalną. Najwięcej amerykańskich papierów skarbowych mieli inwestorzy japońscy i chińscy - odpowiednio 525,5 mld USD i 143,8 mld USD.

Merrill Lynch prognozuje, że oprocentowanie 10-letnich obligacji może do końca roku wzrosnąć do 6%, z obecnych 4,05%. Ten wskaźnik jest ważny dla całej amerykańskiej gospodarki, gdyż ma istotny wpływ na wysokość oprocentowania papierów dłużnych emitowanych przez przedsiębiorstwa, a także kredytów hipotecznych. Ze średniej prognoz 55 ekonomistów ankietowanych w tej sprawie przez Bloomberg News wynika, że oprocentowanie to wyniesie na koniec roku 5,05%.

Wszyscy zatem są zgodni co do tego, że wzrośnie. I nie tylko w wyniku zwiększonej podaży amerykańskich obligacji rządowych. Emitent będzie musiał więcej płacić potencjalnym inwestorom również dlatego, że słabnący dolar zniechęca do lokowania środków w amerykańskie aktywa. Ostatnią rzeczą bowiem, której chce inwestor, jest zmniejszenie wartości pieniędzy, które zaangażował w jakieś przedsięwzięcie.

Wśród amerykańskich analityków i ekonomistów nie ma jednak zgody co do wielkości deficytu budżetowego, a więc w rezultacie, co do wielkości emisji obligacji rządowych. Rozbieżne opinie w tej sprawie zdarzają się nawet w tej samej instytucji. Na przykład, analitycy z J.P. Morgan oparli swoje prognozy emisyjne na deficycie budżetowym na poziomie 500 mld USD. Natomiast James Glassman, starszy ekonomista tej firmy do spraw USA, spodziewa się deficytu między 425 a 450 mld USD. Argumentuje to szybszym niż oczekiwano tempem wzrostu amerykańskiej gospodarki, a więc lepszymi wynikami spółek i większymi przychodami budżetu.