Francuzi wydali na towary przemysłowe o 0,2% więcej niż w listopadzie, kiedy to odnotowano spadek tych wydatków aż o 2,6% - poinformował tamtejszy urząd statystyczny Insee. W stosunku rocznym wydatki wzrosły o 0,9%. Jest to ważny wskaźnik makroekonomiczny, gdyż wydatki konsumpcyjne generują we Francji ponad połowę produktu krajowego brutto. W całym IV kwartale wzrosły one o 0,4%, a więc dwukrotnie mniej niż w poprzednich trzech miesiącach. Wynika z tego, że w całym ub.r. tempo wzrostu francuskiej gospodarki może okazać się wolniejsze od 0,2% prognozowanych wcześniej przez Insee.
Tylko dzięki samochodom
Zwłaszcza że cały grudniowy wzrost wydatków pochodził ze zwiększonego popytu na samochody i części do nich produkowane przede wszystkim przez Renault i Peugeota-Citroena. Francuzi wydali na samochody o 4,5% więcej niż w listopadzie, ale wtedy ten właśnie sektor odnotował największy spadek - o 5,7%. W grudniu wydatki na odzież były mniejsze o 1,2%, na meble i elektryczne sprzęty domowe o 0,4%, a na inne artykuły przemysłowe o 0,2%. - Gospodarstwa domowe czekają, aż napędzane eksportem ożywienie przełoży się na wzrost zatrudnienia i dochodów - powiedziała agencji Bloomberga Anne Beaudu, ekonomista z Credit Agricole.
Wskaźniki nastrojów konsumentów ze strefy euro pozostają w tyle za wzrostem indeksów zaufania przedsiębiorców, co potwierdza, że całe ożywienie gospodarcze tego regionu pochodzi z eksportu. Wzrost kursu euro wobec dolara o 18% w ciągu roku pogarsza jednak prognozy eksporterów. Na rynek wewnętrzny zaś nie ma co liczyć. W Niemczech, największej europejskiej gospodarce, sprzedaż detaliczna spadła w minionym roku, i to drugi raz z rzędu.
Włosi wolą bezpieczne lokaty