Wczorajsza sesja przybliżyła nas do zakończenia trwającej od trzech tygodni konsolidacji wybiciem w górę. Notowania kontraktów terminowych na WIG20 zyskały od poprzedniego zamknięcia 42 punkty, co jest największym ruchem cen w tym trendzie bocznym. Zamknięcie sesji na poziomie 1716 pkt jest najwyższe w 2004 roku, ale szczyt z 5 stycznia został przekroczony zaledwie o 2 punkty. Dlatego za wcześnie jest jeszcze mówić o wybiciu szczególnie, że sam indeks ma jeszcze dość daleko do tegorocznego maksimum. Zdecydowana zwyżka na ostatniej sesji tygodnia rozstrzygnęłaby sprawę, bowiem wykres kontynuacyjny kontraktów zetknął się nie tylko z górnym ograniczeniem konsolidacji, ale także linią trendu wzrostowego, poniżej której spadł w zeszłym tygodniu. Przebicie tak silnego oporu byłoby klarownym sygnałem kupna. Dolne ograniczenie trendu bocznego znajduje się na poziomie 1667 punktów. Mimo że sprawa transakcji arbitrażowych stała się ostatnio dość głośna, w ten sposób w dalszym ciągu można zarabiać pieniądze. Wczoraj baza przekraczała chwilowo 50 punktów, a na zakończenie sesji wciąż wynosi 36 punktów. Tymczasem, zgodnie z wyceną teoretyczną, powinna być ok. 20 punków niższa.

W czasie kiedy kontrakty terminowe na WIG20 bez powodzenia usiłują zakończyć wąski trend boczny, regularną zwyżkę kontynuują futures na MIDWIG. Od 5 grudnia kontrakty na indeks średnich spółek nie zanotowały większego niż 16-punktowy spadek, pokonując w tym czasie 234 punkty. Ten trend został zauważony przez rynek - od początku roku średni wolumen na sesję wzrósł do 58 sztuk. W zeszłym roku wynosił tylko 37 sztuk. W dalszym ciągu jednak zainteresowanie tymi kontraktami, w porównaniu z pochodnymi na WIG20 jest marginalne.