Reklama

Średnie spółki zyskały na wadze

W ubiegłym roku akcje spó- łek średniej wielkości, zgromadzonych w indeksie MIDWIG, cieszyły się zainteresowaniem funduszy emerytalnych. W rezultacie ich udział w portfelach OFE wzrósł kosztem firm z głównego wskaźnika WIG20. Czy w tym roku będzie podobnie? Możliwe, bo WIG20 to w dużej części banki, a po nich nadal nikt nie spodziewa się kokosów.

Publikacja: 24.01.2004 09:11

O tym, że banki stracą łaski funduszy emerytalnych, zarządzający mówili już rok temu. Wcześniej radziły sobie jako tako ze spowolnieniem gospodarczym. Przede wszystkim - dzięki drożejącym obligacjom. Jednak w połowie roku wyceny papierów skarbowych poleciały w dół. Efekt - kto nie miał banków, ten wygrywał.

- Banki odgrywały w naszym portfelu o tyle dużą rolę, że ich nie było - powiedział Robert Woźny, dyrektor departamentu inwestycji PTE Polsat. OFE Polsat w roku ubiegłym zarobił najwięcej. - Ważne jest bowiem nie tylko przeważenie spółek z danego sektora w portfelu, ale także redukcja akcji z branży w odpowiednim momencie - dodał.

Ostrożny powrót do banków

Na koniec ubiegłego roku fundusze emerytalne posiadały walory banków o wartości ok. 3,6 mld zł. To blisko 25,5% portfela akcyjnego OFE. Rok wcześniej udział ten był bliski 30%. Na dodatek - akcje banków mają przeszło 35-proc. udział w WIG20. A fundusze - zwłaszcza te duże - muszą inwestować w największe i najbardziej płynne spółki.

W tym roku akcje banków - wg zarządzających - będą bardziej atrakcyjne niż w ubiegłym. Dlatego można się spodziewać wzrostu zainteresowania tym sektorem. Jednak nadal nikt nie spodziewa się po tej branży rewelacyjnych wyników.

Reklama
Reklama

- Dotychczasowe niedoważenie sektora bankowego należy wykreślić ze strategii inwestycyjnej - powiedział Robert Woźny. - Nie chodzi jednak o ich przeważanie, tylko o przywrócenie stanu odpowiadającego mniej więcej ich udziałowi w rynku.

- Nie chciałbym już ignorować akcji banków - stwierdził Adam Chełchowski, wiceprezes PTE Credit Suisse. - Idzie ożywienie gospodarcze, które przełoży się na sytuację klientów branży, a więc także i na ich wyniki. Jednak nie próbowałbym także stawiać na ten sektor.

Dlaczego? Z powodu wyników - stopa zwrotu z kapitału nie jest zbyt wysoka. Poza tym wysokie są wyceny. Zarządzający zwracają uwagę, że w Europie trudno znaleźć bank, którego wartość rynkowa byłaby dwukrotnie wyższa od księgowej. Tymczasem w przypadku BPH PBK i BZ WBK ten wskaźnik przekracza 2, a przy Pekao - jest bliski 3.

- Dostały te wyceny na kredyt - wyjaśnia Adam Chełchowski. - Sektor bankowy w Polsce ma trzykrotnie niższy udział w PKB niż w Unii Europejskiej. A i PKB mamy niższy. Może nie od razu zacznie tak szybko rosnąć, jednak jeśli ten proces rozłoży się na kilka lat, rozwój sektora i tak będzie szybki.

W możliwości banków nie wierzą jednak wszyscy. Zdaniem Pawła Homińskiego, zarządzającego portfelem akcji OFE Dom, ubiegłoroczna strategia trzymania się z dala od tego sektora nadal będzie skuteczna.

- Banki są po prostu drogie, należą do najdroższych w Europie - powiedział. - Przykładem tego może być fakt, że kilka funduszy zainwestowało w tańszy węgierski OTP Bank.

Reklama
Reklama

Rzeź budownictwa

To, co w mniejszej skali spotkało w ubiegłym roku banki, w znacznie większym stopniu dotknęło branżę budowlaną. Przed rokiem akcje reprezentantów tego sektora stanowiły 7,24% łącznego portfela akcyjnego funduszy. Teraz zostało zaledwie 2,73%. Branża w aktywach funduszy została przede wszystkim dzięki Budimeksowi, który wchodzi w skład WIG20. A i on nie zbiera najlepszych recenzji.

- Budimex nie zachwyca wynikami - ocenił Paweł Homiński.

Skąd taka wyprzedaż?

- Słabe były wyniki i firm notowanych na GPW, i całej branży globalnie, co widać było w danych GUS - wyjaśnia zarządzający Domu.

Jednak słabe rezultaty branży nie mogą się przedłużać w nieskończoność.

Reklama
Reklama

- W przypadku budownictwa ważne będzie to, w jakim stopniu wzrost gospodarczy przełoży się na inwestycje - powiedział Robert Woźny. - To one mają wpływ na wyniki sektora. Tymczasem w tym generalnie dobrym obrazie wzrostu gospodarczego inwestycje są w tej chwili najsłabszym czynnikiem.Adam Chełchowski także jest optymistą. - Wydaje mi się, że budowlanka powinna skorzystać na ożywieniu gospodarczym - stwierdził.

Ale fundusze od branży budowlanej odstrasza jeszcze co innego. - Nie ma w co inwestować - uważa wiceprezes PTE CS. - Budimex mają wszyscy, od Mostostalu Warszawa odstrasza brak zaufania do hiszpańskiego inwestora. Inne spółki albo zostały przejęte, albo zbankrutowały.

Informatyka nadal w cenie

Rok temu zarządzający stawiali na informatykę. Powodów było kilka - branża zaczęła odzyskiwać zaufanie po krachu z 2000 r., który zniechęcił do niej inwestorów. Ożywienie gospodarcze i szybkie starzenie się technologii informatycznych miały być przyczyną, dla której branża odżyje. Rzeczywiście - w ubiegłym roku miało miejsce kilka dużych przetargów na systemy informatyczne (CEPiK, TETRA, systemy dla PZU i PKO BP). Efekt - wyceny spółek poszły w górę. Waga branży w aktywach OFE pozostała mniej więcej na poziomie sprzed roku - udział w portfelach akcyjnych wzrósł z 7,15%, do 7,22%. Czy to oznacza, że - tak jak przed rokiem - zarządzający funduszami stawiają na informatykę?

Tak - według Adama Chełchowskiego.

Reklama
Reklama

- Poprawa wyników branży nie będzie wynikała tylko z dużych kontraktów - powiedział. - Przykładem może być ComputerLand. Przegrywa on rywalizację z Prokomem o większe kontrakty. Jednak ostatnio widziałem porównanie portfela zamówień firmy sprzed roku - gdy był na początku stycznia wart ok. 180 mln zł - i obecnie - teraz jest to 300 mln zł. ComArch, choć dużo mówi się o jego planach zagranicznych, dobrze sobie radzi w kraju. Widać to także po Emaksie czy Ster-Projekcie. Kontrakty będą generowane nie tylko przez administrację państwową, ale także przez samorządy, firmy, banki itd.

Prognozy Roberta Woźnego nie są tak optymistyczne.

- W tym roku jednak nadszedł czas weryfikacji w praktyce tych kontraktów i zamówień, które ten sektor pozyskał w roku ubiegłym - powiedział. - To, jak branża będzie sobie radzić z realizacją tych kontraktów, zdecyduje, jaką rolę będzie odgrywać w portfelach. Przekonamy się o tym w trakcie roku.

Ekspansja MIDWIG-u

Ubiegły rok to przede wszystkim dobry okres dla mniejszych firm, które wchodzą w skład indeksu MIDWIG. Do tej pory małe i średnie spółki przegrywały z największymi - udział firm z WIG20 w portfelu akcyjnym funduszy wzrósł z 74,2% w roku 2001 do 78,23% na koniec roku 2002. Jednak w ubiegłym roku ekspansja największych została powstrzymana - ich udział wyniósł nieco ponad 77%. Za to zwiększyła się rola akcji z MIDWIG-u - z 16,93% do 18,65%. Powodem była tzw. hossa średnich spółek.

Reklama
Reklama

- Duże firmy w ciągu recesji notowały mniejsze spadki zysków, a małe i średnie - drastyczne - powiedział Adam Chełchowski. - Jednak przy ożywieniu gospodarczym dużym trudno jest szybko zwiększyć zyski. A pośród małych i średnich widać było wielką poprawę.

Wskazuje on na jeszcze jeden powód - rozwój funduszy inwestycyjnych kupujących akcje. Przez większą część ubiegłego roku do podmiotów tych płynęły spore pieniądze. Jednocześnie ich aktywa były na tyle niewielkie, że duże znaczenie miały dla nich zyski osiągnięte na mniejszych spółkach. W rezultacie - zarządzający funduszy inwestycyjnych kupowali właśnie akcje średniaków.

Ten rok także powinien przynieść poprawę wyników małych i średnich spółek, zwłaszcza z sektora przemysłowego.

- Skorzystają one na ożywieniu gospodarczym - wyjaśnił Robert Woźny.

Inną sprawą jest skala poprawy. W 2002 roku było kiepsko, więc i zeszłoroczne odbicie zysków było znaczące. Jednak teraz firmy te będą porównywane z dobrym rokiem 2003.

Reklama
Reklama

- W ostatnim roku euro mocno podrożało wobec złotego, co natychmiast przełożyło się na wyniki eksporterów - powiedział Paweł Homiński. - Jednak tak znacznego osłabienia nie można się już spodziewać w 2004 roku, a więc i dynamika wyników będzie niższa.

Ile procent zysku?

Zarządzający są zgodni co do jednego - tak jak rok wcześniej, także teraz akcje dadzą zarobić więcej niż obligacje. Od tych ostatnich odstraszają choćby gigantyczne potrzeby pożyczkowe państwa.

- W tym roku udział akcji w portfelach OFE będzie jeszcze większy niż w 2003 r. - powiedział Robert Woźny. - To przede wszystkim będzie skutek ożywienia gospodarczego.

Jednak co do tego, ile akcje dadzą zarobić, zdania są już podzielone.

- Mam wrażenie, że zyski będą niższe niż przed rokiem - stwierdził Paweł Homiński. - Pojawiają się prognozy, że będzie to 10-15%. Obawiam się, że tyle nie da się zarobić.

Adam Chełchowski jest optymistą długoterminowym.

- Analitycy dość ostrożnie prognozują poprawę wyników - powiedział. - To naturalne po długiej bessie, nadal przeważa w nich ostrożność. Jednak w tym roku wchodzimy do Unii Europejskiej. Integracja oznacza, że pojawią się wreszcie transfery z UE i jest duża szansa, że nasza gospodarka będzie rosnąć przez długie lata po 4-5% rocznie. Spółki będą się rozwijać, a ich wyniki będą się polepszać. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, czy ten szybki wzrost będzie widoczny już w tym roku, czy też da się zauważyć dopiero w kolejnych latach.

Giełda będzie rosnąć

Jednego można być pewnym - fundusze emerytalne będą inwestować w akcje więcej niż przed rokiem. Powód jest następujący - ZUS w listopadzie zaczął spłacać długi wobec klientów OFE. Łącznie te zobowiązania są szacowane na ok. 10 mld zł i większość tych pieniędzy trafi do funduszy w tym roku. Tyle że ZUS zamiast gotówki przekazuje funduszom obligacje skarbowe. W rezultacie OFE - chcąc utrzymać udział akcji w portfelach na dotychczasowym poziomie - muszą wydawać większą część środków z bieżących składek na GPW. Owe 10 mld zł spłaconych długów oznaczać będzie o ok. 3 mld zł większe wydatki na akcje.

Zarządzający funduszami wskazują także wpływ na giełdę kolegów z funduszy inwestycyjnych. Wprawdzie pod koniec roku spadło zainteresowanie wpłacaniem pieniędzy do podmiotów akcyjnych, ale ten sposób lokowania pieniędzy powinien wrócić do łask. Banki dają bowiem niewielkie zyski posiadaczom depozytów, a obligacje też nie przyniosą krociowych dochodów. Pozostają więc akcje. Problem polega na tym, czy będzie w co inwestować?

- Rozmawiałem ostatnio ze znajomym, który pracuje w funduszu venture capital - powiedział Adam Chełchowski. - Zajmuje się wyszukiwaniem interesujących projektów inwestycyjnych. Opowiadał mi, że kiedyś z tym nie było problemów, a teraz nie ma chętnych. Co nie pojedzie do firmy, to okazuje się, że wybiera się ona na giełdę. Bo dzięki debiutowi na giełdzie można i pozyskać kapitał, i zachować wpływ na działalność przedsiębiorstwa. Istna giełdowa mania - dodał.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama