- W ostatnim roku euro mocno podrożało wobec złotego, co natychmiast przełożyło się na wyniki eksporterów - powiedział Paweł Homiński. - Jednak tak znacznego osłabienia nie można się już spodziewać w 2004 roku, a więc i dynamika wyników będzie niższa.
Ile procent zysku?
Zarządzający są zgodni co do jednego - tak jak rok wcześniej, także teraz akcje dadzą zarobić więcej niż obligacje. Od tych ostatnich odstraszają choćby gigantyczne potrzeby pożyczkowe państwa.
- W tym roku udział akcji w portfelach OFE będzie jeszcze większy niż w 2003 r. - powiedział Robert Woźny. - To przede wszystkim będzie skutek ożywienia gospodarczego.
Jednak co do tego, ile akcje dadzą zarobić, zdania są już podzielone.
- Mam wrażenie, że zyski będą niższe niż przed rokiem - stwierdził Paweł Homiński. - Pojawiają się prognozy, że będzie to 10-15%. Obawiam się, że tyle nie da się zarobić.
Adam Chełchowski jest optymistą długoterminowym.
- Analitycy dość ostrożnie prognozują poprawę wyników - powiedział. - To naturalne po długiej bessie, nadal przeważa w nich ostrożność. Jednak w tym roku wchodzimy do Unii Europejskiej. Integracja oznacza, że pojawią się wreszcie transfery z UE i jest duża szansa, że nasza gospodarka będzie rosnąć przez długie lata po 4-5% rocznie. Spółki będą się rozwijać, a ich wyniki będą się polepszać. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, czy ten szybki wzrost będzie widoczny już w tym roku, czy też da się zauważyć dopiero w kolejnych latach.
Giełda będzie rosnąć
Jednego można być pewnym - fundusze emerytalne będą inwestować w akcje więcej niż przed rokiem. Powód jest następujący - ZUS w listopadzie zaczął spłacać długi wobec klientów OFE. Łącznie te zobowiązania są szacowane na ok. 10 mld zł i większość tych pieniędzy trafi do funduszy w tym roku. Tyle że ZUS zamiast gotówki przekazuje funduszom obligacje skarbowe. W rezultacie OFE - chcąc utrzymać udział akcji w portfelach na dotychczasowym poziomie - muszą wydawać większą część środków z bieżących składek na GPW. Owe 10 mld zł spłaconych długów oznaczać będzie o ok. 3 mld zł większe wydatki na akcje.
Zarządzający funduszami wskazują także wpływ na giełdę kolegów z funduszy inwestycyjnych. Wprawdzie pod koniec roku spadło zainteresowanie wpłacaniem pieniędzy do podmiotów akcyjnych, ale ten sposób lokowania pieniędzy powinien wrócić do łask. Banki dają bowiem niewielkie zyski posiadaczom depozytów, a obligacje też nie przyniosą krociowych dochodów. Pozostają więc akcje. Problem polega na tym, czy będzie w co inwestować?
- Rozmawiałem ostatnio ze znajomym, który pracuje w funduszu venture capital - powiedział Adam Chełchowski. - Zajmuje się wyszukiwaniem interesujących projektów inwestycyjnych. Opowiadał mi, że kiedyś z tym nie było problemów, a teraz nie ma chętnych. Co nie pojedzie do firmy, to okazuje się, że wybiera się ona na giełdę. Bo dzięki debiutowi na giełdzie można i pozyskać kapitał, i zachować wpływ na działalność przedsiębiorstwa. Istna giełdowa mania - dodał.