Szybko pojawiły się opinie, że ujemne saldo C/A wcale nie stanowi problemu dla gospodarki. Dolar natychmiast umocnił się, a giełdy poszły w górę.
Dobra passa amerykańskiej waluty trwała jednak krótko. Jeśli przyjrzeć się bardziej szczegółowo danym, widać dlaczego. Choć deficyt obrotów bieżących w ostatnich miesiącach przestał się zwiększać, to wciąż znajduje się blisko rekordowego poziomu (w III kwartale 135 mld USD). Żeby pokryć deficyt budżetowy, na rynek papierów wartościowych powinno co miesiąc napływać przynajmniej 50 mld USD. W ostatnich 6 miesiącach było to średnio 55 mld USD. Różnica nie jest więc duża. Rzut oka na notowania dolara do japońskiej waluty, które w tym tygodniu obniżyły się do 106 jenów, przekonuje, że w najbliższym czasie popyt na amerykańskie obligacje powinien się utrzymać. Uzyskane przez Bank Japonii ze sprzedaży jenów dolary są w części lokowane w te instrumenty. Dwunastomiesięczna średnia salda napływu zagranicznych środków do segmentu papierów skarbowych wynosi prawie 21,4 mld USD i wciąż znajduje się blisko rekordowego poziomu z 1997 r.
Natomiast niepokojący jest brak większego zainteresowania lokowaniem w amerykańskie akcje. W listopadzie 12-miesięczna średnia podniosła się do 2,2 mld USD, ale nie zmienia to faktu, że utrzymuje się na najniższym poziomie od ponad 5 lat. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda przy uwzględnieniu średniej 3-miesięcznej. W 2003 r. trzykrotnie była ujemna. Dodatkowo, saldo bezpośrednich inwestycji w III kwartale zamknęło się 30 mld USD pod kreską. Dziewięć miesięcy dobrej koniunktury na giełdach w Stanach Zjednoczonych nie zachęciło więc do bardziej zdecydowanego inwestowania w tamtejsze firmy. Ciężar dźwigania indeksów w górę brały na siebie miejscowe fundusze inwestycyjne, do których znów szerokim strumieniem płynął kapitał.
Powstaje w tej sytuacji pytanie, czy oczekiwany w tym roku spadek tempa przyrostu zysków amerykańskich przedsiębiorstw nie skłoni zagranicznych inwestorów nie tylko do jeszcze większej ostrożności przy lokowaniu środków na giełdach akcji w USA, ale nawet do redukowania zaangażowania.