Nowelizacja ksh, obowiązująca od 15 stycznia, przewiduje, że w spółkach publicznych rada nadzorcza musi się składać co najmniej z 5 członków. Wcześniej ustawowe minimum dla wszystkich firm wynosiło trzy osoby.
Wybór 3-osobowej rady w głosowaniu większościowym nie był problemem. Kłopoty pojawiały się przy głosowaniu grupami, które ma zwykle związek z konfliktem w akcjonariacie. Aby skutecznie żądać zwołania WZA i głosowania grupami, inwestorzy muszą dysponować co najmniej 20% kapitału. Pakiet mógł się jednak okazać za mały przy wyborach 3- lub 4-osobowej rady. Zgodnie bowiem z ksh, oddzielną grupę mogą powołać tylko ci udziałowcy, którzy dysponują na zgromadzeniu taką częścią kapitału, jaka przypada z podziału ogólnej liczby reprezentowanych na WZA papierów przez liczbę członków rady. Przykładowo, jeśli na walne zarejestrowano 90% akcji, a rada miała liczyć trzy osoby, wówczas do utworzenia grupy trzeba było mieć co najmniej 30% kapitału. Strategiczni inwestorzy spółek giełdowych korzystali z tego.
W niektórych przypadkach zmiana ksh uczyni rady nadzorcze bardziej reprezentatywnymi. Ale jest i druga strona medalu. Chodzi o koszty. Kilka miesięcy temu odbyło się WZA łódzkiego Próchnika - firmy, w której akcjonariat jest wyjątkowo mocno rozproszony -żaden udziałowiec nie przekroczył progu 5% głosów. Wybrano 3-osobową radę. Znaleźli się w niej tylko przedstawiciele NFI z grupy PZU. Dla inwestorów indywidualnych zabrakło miejsca. Ich zastrzeżenia próbowano rozwiać argumentem o korzyściach finansowych, istotnych ze względu na bardzo kiepskie wyniki firmy. Walne musiało podjąć uchwałę o dalszym istnieniu spółki, bo jej straty przewyższały sumę kapitału rezerwowego i zapasowego oraz jednej trzeciej kapitału zakładowego. Podobną decyzję musi podjąć najbliższe WZA - zwołane na 18 lutego. W związku ze zmianami w ksh, porządek obrad przewiduje także korektę statutu i określenie liczebności rady na 5-7 członków. - To oznacza dla nas dodatkowe, znaczące koszty - przyznaje Katarzyna Suszanowicz, prezes spółki. O jakie dokładnie koszty chodzi, nie wiadomo. W 2002 r. wynagrodzenia dla rady pochłonęły ponad 100 tys. zł (w 2001 - 85 tys. zł). Dla porównania, po trzech kwartałach 2003 r. spółka miała prawie 1,9 mln zł straty netto, a kapitał własny wynosił minus 4 mln zł.