Reklama

Rok ożywienia i pierwszych reform

W pierwszej połowie ubiegłego roku niemiecka gospodarka przeżywała recesję. Później było już lepiej, ale 2003 r. zakończył się w Niemczech spadkiem PKB o 0,1%. Wszyscy analitycy są przekonani, że ten rok będzie już o wiele lepszy. Produkt krajowy brutto ma się zwiększyć o 0,8-1,8%.

Publikacja: 27.01.2004 08:42

Najbardziej optymistyczną prognozę sformułował rząd kanclerza Schroedera. Są w niej więc zapewne elementy propagandowe. Zwłaszcza że opublikowano ją przed ostatecznym przyjęciem przez parlament pakietu sześciu ustaw, mających stymulować przyspieszenie gospodarcze.

Ustawy to pierwszy krok w realizacji programu o nazwie Agenda 2010. Jego celem jest radykalne zmniejszenie wydatków budżetowych na cele socjalne i zachęcenie Niemców do cięższej i bardziej wydajnej pracy. W procesie wytwarzania dochodu narodowego Niemcy wyraźnie ustępują bowiem na przykład Stanom Zjednoczonym, a jednocześnie opiekuńcza rola państwa jest tam niesłychanie rozbudowana. Gdy do tego doszły gigantyczne koszty zjednoczenia Niemiec, okazało się, że bez zmian tamtejsza gospodarka dłużej nie pociągnie.

Spadek poparcia

Globalne spowolnienie gospodarcze na początku obecnej dekady zepchnęło Niemcy w recesję. A to szybko przełożyło się na preferencje elektoratu. Już wybory z września 2002 r. koalicja SPD i Zielonych wygrała przewagą najmniejszą od zakończenia II wojny światowej. Według najnowszych sondaży, partie rządzące mogą liczyć na poparcie 25% wyborców, podczas gdy na opozycję gotowa jest głosować prawie połowa Niemców.

W tej sytuacji kanclerz Schroeder nie mógł dłużej czekać i ogłosił pakiet reform, które miały radykalnie przyspieszyć wzrost gospodarczy. Z jednej strony zapowiedział obniżenie podatku dochodowego, by zachęcić konsumentów do zwiększenia wydatków. Spowodowałoby to jednak zmniejszenie wpływów do budżetu o 15,6 mld euro. Z drugiej strony - by nie dopuścić do znacznej rozbudowy deficytu, i tak już przekraczającego limity obowiązujące w europejskiej unii walutowej - kanclerz zaproponował zmniejszenie wydatków socjalnych i podniesienie akcyzy na wyroby tytoniowe, a także amnestię podatkową dla tych, którzy ukryli dochody za granicą.

Reklama
Reklama

Trudniej o zasiłki

Przy przyznawaniu zasiłków dla bezrobotnych będą teraz brane pod uwagę oszczędności wnioskodawcy, a także dochody jego partnerów. Nie ma co liczyć na zasiłek ktoś, kto odrzuci ofertę pracy nawet odbiegającą od jego kwalifikacji i oczekiwań. Urzędy pracy mają zaś nie ograniczać się już do zwykłego pośrednictwa, a aktywnie dopasowywać oferty poszukujących pracy i pracowników. Złagodzono też przepisy prawa pracy tak, by w mniejszych spółkach łatwiej było zwalniać pracowników, co przedsiębiorców ma zachęcić do zwiększenia zatrudnienia bez ryzyka późniejszych wysokich odpraw i sądowo-urzędniczej mitręgi.

Zupełnie nieodczuwalne dla bogatych przecież Niemców będą opłaty w służbie zdrowia, ale dla budżetu państwa mają być istotną ulgą. Za każdą wizytę u lekarza trzeba teraz zapłacić 10 euro i 10 euro kwartalnie w formie zaliczki na ewentualną pomoc chirurga.

Sprzeciw opozycji

Przeciwko cięciom w wydatkach socjalnych gwałtownie protestowały związki zawodowe. Byli im też przeciwni co bardziej ideowi socjaldemokraci. Ale z protestami we własnej partii kanclerz Schroeder dał sobie radę. Zagroził nawet dymisją, jeśli parlament odrzuci jego propozycje. Wystarczyło to jednak tylko na przepchnięcie ich przez izbę niższą - Bundestag, gdzie koalicja rządowa ma większość. Izba wyższa - Bundesrat - kontrolowana jest przez opozycyjną CDU. I tam wszelkie zmiany ograniczające pomoc państwa przyjęto bez zastrzeżeń. Nie zgodzono się natomiast na finansowanie redukcji podatków dalszym zwiększaniem długu publicznego. W rezultacie mniejszych redukcji Niemcom zostanie w tym roku w kieszeni 8,6 mld euro. Druga część proponowanych przez Schroedera cięć w podatkach ma obowiązywać od 1 stycznia 2005 r.O wzroście

decydował eksport

Reklama
Reklama

W takich nowych warunkach formalnoprawnych Niemcy zaczęły bieżący rok. Skromniejsza od zakładanej redukcja podatków może spowolnić oczekiwane tempo wzrostu gospodarczego. Mniejsze są bowiem szanse na ożywienie wydatków konsumpcyjnych, a to one generują ponad połowę PKB. Przez całe drugie półrocze 2003 r. o rozwoju niemieckiej gospodarki decydował eksport, a sprzedaż detaliczna spadała. Najnowsze dane za listopad są optymistyczne. Piąty miesiąc z rzędu rósł eksport, a trzeci kolejny miesiąc zwiększały się zarówno produkcja przemysłowa, jak i zamówienia wpływające do fabryk. Według danych za dwa miesiące, które są mniej wrażliwe na krótkoterminowe zmiany, w październiku i listopadzie produkcja przemysłowa była większa o 3,5%, niż w takim samym okresie przed rokiem.

Sporo zależy od euro

Wobec takiego znaczenia eksportu dla ożywienia niemieckiej gospodarki kluczowa staje się kwestia kursu euro do dolara. Gdy kurs ten zaczął niebezpiecznie zbliżać się do bariery 1,30 USD za euro, zaniepokojenie zaczęło wyrażać coraz więcej polityków i bankowców. Kanclerz Schroeder powiedział, że jest przekonany, iż Europejski Bank Centralny weźmie pod uwagę kurs euro przy ustalaniu stóp procentowych. Prezes Banku Francji Christian Noyer nie wykluczył w wywiadzie telewizyjnym interwencji na rynku walutowym, a jego kolega z rady EBC i szef Bundesbanku Ernst Welteke wyraźnie stwierdził, że jeszcze mocniejsze euro spowolni tempo wzrostu niemieckiej gospodarki. Włoscy ministrowie do spraw europejskich i przemysłu Rocco Buttiglione i Antonio Marzano wręcz wezwali EBC do obniżenia stóp procentowych.

Jedną z przyczyn 20-proc. w ciągu roku zwyżki kursu wspólnej waluty jest bowiem to, że stopy w USA są dwukrotnie niższe niż w strefie euro. Alan Greenspan i inni członkowie kierownictwa amerykańskiego banku centralnego zgodnie zapowiadają utrzymanie tak niskich stóp, dopóki nie pojawi się groźba inflacji, a na razie nic na to nie wskazuje. Szef Fed przyznał jednak, że eksporterzy z regionu euro są pod silną presją zmian kursów walutowych.

Andrzej Korzeb,

członek zarządu Fabryki Mebli Forte

Reklama
Reklama

Nie ma wątpliwości, że pogorszenie sytuacji gospodarczej w Niemczech przez ostatnie 3-4 lata było odczuwalne dla firmy. Około połowy produkcji naszej grupy trafia na eksport, z czego dawniej połowa była kierowana do naszych zachodnich sąsiadów. Przez ostatnie 2-3 lata na rynku niemieckim sprzedajemy między 30 a 35% produkcji eksportowej. Są jednak i pozytywne dla nas konsekwencje tego kryzysu gospodarczego. Wiele miejscowych firm, biorąc udział w wojnie cenowej, nie wytrzymało ostrej konkurencji i dziś już nie istnieje. Widzimy pierwsze symptomy poprawy sytuacji i oczekujemy, że w tym roku odnotujemy wzrost sprzedaży do Niemiec.

Julian Nuckowski, prezes Swarzędz Meble

Od połowy zeszłego roku zauważamy ożywienie w handlu z Niemcami. Pojawiają się nowi partnerzy, którzy do tej pory w ogóle nie importowali mebli z Polski. Najczęściej zamówienia dotyczą produktów z "najwyższej półki" - chodzi głównie o sypialnie i zestawy salonowe z litego drewna. Zaczynamy powracać na rynek niemiecki, po znacznym ograniczeniu sprzedaży 3-4 lata temu, co było spowodowane głównie niekorzystnym kursem złotego. W 2003 r. eksport do naszych zachodnich sąsiadów stanowił ok. 10% całej sprzedaży. W tym roku możemy potroić ten wynik. Wszystko wskazuje na to, że mamy szansę zrealizować kontrakty na kwotę ok. 20 mln zł, choć oczywiście dużo zależy od kursu euro.

Krzysztof Sędzikowski,

prezes Frantschach ŚwiecieZ naszego punktu widzenia poprawa koniunktury w Niemczech może tylko cieszyć. To jeden z ważniejszych rynków Europy Zachodniej, na którym Świecie sprzedaje swoje produkty (w sumie eksport stanowi 75% przychodów spółki). Nie mamy jeszcze kompletnych danych za 2003 r., można jednak powiedzieć, że nadal panuje tam stagnacja. W dobie dekoniunktury obserwowaliśmy wzrost popytu na tańsze produkty - papiery makulaturowe, a spadek zainteresowania papierami typu Kraftliner (papier do produkcji tektury falistej - red.) z celulozy pierwotnej. Dodatkowe zagrożenie stanowił import ze Stanów Zjednoczonych, opłacalny ze względu na umacniający się kurs euro w stosunku do dolara.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama