Komunikat o przyjęciu planu wicepremiera Jerzego Hausnera pojawił się dość szybko, bo w dwie godziny po rozpoczęciu obrad Rady Ministrów. Z informacji udostępnionych przez rzecznika rządu Marcina Kaszubę wynika, że zaakceptowany przez rząd program zakłada oszczędności o 1 mld zł mniejsze w stosunku do pierwotnych założeń. - Nie jest to znaczna różnica, która może zostać zbilansowana poprzez dalsze cięcia w administracji publicznej - powiedział M. Kaszuba. - Chodzi m.in. o zmianę zasad prowadzenia zamówień publicznych.
Zapewne miał na myśli program już po rezygnacji ze zmiany sposobu waloryzacji rent i emerytur w tym roku, co obniża wartość oszczędności o 1,3 mld zł. W pierwszej wersji planu cięcia miały wynieść 32 mld zł.
Na program J. Hausnera składają się dwie części - cięcia w administracji, które miały przynieść 20 mld zł w ciągu 4 lat, oraz oszczędności na wydatkach socjalnych, szacowanych na 12 mld zł. Wicepremier zapowiadał, że oszczędności ze sfery socjalnej uzupełni cięciami w administracji, jednak zapewne nie udało mu się do tego doprowadzić. Powodem mogło być obcięcie przez Sejm środków specjalnych poszczególnych resortów, co oznacza utratę kilkuset milionów złotych przez urzędy administracji państwowej.
Jednak na przyjęciu przez rząd planu Hausnera sprawa się nie kończy. Rada Ministrów będzie musiała teraz przekonać do swoich propozycji przynajmniej część posłów opozycji, po tym jak Partia Ludowo-Demokratyczna stworzyła własny, Federacyjny Klub Parlamentarny i wyszła z koalicji z SLD-UP. W rezultacie partie rządzące straciły większość w parlamencie i przegrały ostateczne głosowanie nad tegorocznym budżetem. Przewodniczący FKP - Roman Jagieliński - zapowiada poparcie dla planu Hausnera. Także Platforma Obywatelska zapowiedziała poparcie dla reform opracowanych przez wicepremiera.
Mniejsze oszczędności