Cena miedzi po jednodniowym spadku ponownie zaczęła wczoraj rosnąć. Pojawiły się bowiem obawy o wybuch strajku w jednej z chilijskich kopalni, a w Papui Nowej Gwinei poinformowano o zmniejszeniu wydobycia. Przywódcy związkowi z należącej do BHP Billiton kopalni Cerro Colorado wezwali swoich członków do odrzucenia warunków kontraktu proponowanych przez zarząd. Domagają się większego wzrostu płac i na piątek zapowiedzieli strajk. Kopalnia ta produkuje rocznie ok. 130 tys. ton miedzi. Z kolei kopalnia Ok Tedi w Papui Nowej Gwinei na skutej awarii technicznej przez najbliższe 4 do 10 tygodni o połowę zmniejszy wydobycie. Rocznie zakład ten produkuje ok. 200 tys. ton miedzi. Tego rodzaju informacje o ograniczeniu podaży zawsze powodują wzrost cen miedzi, a przynajmniej utrzymanie ich na obecnym wysokim poziomie. Od czwartku należy oczekiwać ożywienia handlu tym surowcem, bo po 10-dniowych obchodach Księżycowego Nowego Roku na rynek wrócą kupujący z Chin. Również w czwartek wyniki IV kw. ma przedstawić drugi na świecie po Codelco producent miedzi, amerykańska spółka Phelps Dodge. Istnieje obawa, że poda też informację o zmniejszeniu wydobycia w USA. Oba te wydarzenia mogą spowodować dalszy wzrost ceny miedzi. Wczoraj po południu na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 2449 USD, wobec 2446 USD na poniedziałkowym zamknięciu.

Wczoraj zdrożała też ropa naftowa. Prognozy pogody znowu zapowiadają bowiem ochłodzenie w USA. Na północnym wschodzie przez najbliższy tydzień ma być o 2,8 stopnia Fahrenheita mniej niż zazwyczaj o tej porze roku, co może zwiększyć popyt na olej o 15% powyżej wieloletniej średniej. Jednocześnie przewodniczący OPEC Purnomo Yusgiantoro powiedział na konferencji prasowej w Dżakarcie, że na najbliższym szczycie tej organizacji nie będą podniesione kwoty wydobycia, bo nie wymaga tego sytuacja na rynku. Wczoraj po południu na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w marcu kosztowała 30,78 USD wobec 30,45 USD na poniedziałkowym zamknięciu.

Złoto taniało wczoraj piąty dzień z rzędu w wyniku obaw, że fundusze hedgingowe przystąpią do wyprzedaży po 10 miesiącach wzrostu cen tego kruszcu. Po południu uncja złota z dostawą w lutym kosztowała na nowojorskim rynku Comex 405,90 USD, czyli o 80 centów mniej niż na zamknięciu poniedziałkowych notowań.