Trudno ostatnią sesję interpretować inaczej, jak wyraz braku wiary giełdowych inwestorów w to, że przyjęty przez rząd plan racjonalizacji wydatków budżetowych uchroni nasz kraj przed kłopotami związanymi z przekroczeniem kolejnych progów ostrożnościowych założonych w relacji długu publicznego do PKB. Wczorajszego zachowania rynku nie można też zrozumieć bez wiedzy o wydarzeniach z początku roku. Wtedy nastąpił niespodziewany atak kupujących, który w dwa dni wyniósł wartość WIG20 o ponad 100 pkt. Automatycznie pojawiła się ogromna nadzieja na to, że rynek wraca do ubiegłorocznej hossy. Kolejne tygodnie upłynęły jednak na męczącej stabilizacji. Coraz wyraźniej dał się zauważyć brak odpowiedniego kapitału, który pociągnąłby w górę ceny blue chipów. Skłaniało to do przekonania, że stabilizacja notowań nie jest przystankiem przed dalszym wzrostem, lecz dystrybucją akcji. WIG20 bezskutecznie próbował kilka razy pokonać 1700 pkt. Wówczas "szalały" małe i średnie spółki.
Wczoraj pesymizm wziął górę. Widać było, że inwestorzy stracili nadzieję na dalszy ciąg hossy. Zaczęli wyprzedawać papiery spółek o największym znaczeniu dla rynku. Dziesięć firm z indeksu WIG20 spadło o ponad 4%. Blisko 3% zniżkowała TP, co można wiązać z obniżeniem rekomendacji przez DI BRE. Inwestorzy pozbywali się też akcji banków. Silniejszej przeceny uniknął jedynie BZ WBK. Natomiast Bank Millennium stracił blisko 7%. Zachowanie jego kursu rzuca pewne światło na przecenę wszystkich papierów z tego sektora. Wyniki BM za 2003 r. były słabe, dlatego inwestorzy prawdopodobnie obawiają się, że raporty za IV kwartał pozostałych firm finansowych również rozczarują.
Pogorszenie notowań największych przedsiębiorstw wywołało falę realizacji zysków w segmencie średnich firm. W notowaniach ciągłych dziesięć spółek straciło po ponad 10%. Ostro spadały takie styczniowe gwiazdy jak Rafako, Remak, Optimus, Swarzędz, Vistula, Irena oraz MPEC. Tylko cztery firmy zyskały wczoraj więcej niż 1%.
Z punktu widzenia analizy technicznej do pełnego rozstrzygnięcia sytuacji na korzyść sprzedających dojdzie razem ze spadkiem WIG20 poniżej 1617 pkt. Istnieje wówczas prawdopodobieństwo, że indeks będzie zmierzał w kierunku 1415 pkt, gdzie wypadł dołek w listopadzie ub.r.