Bieżący rok, zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, ma przynieść wzrost bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Od 2001 r. Polska notuje bowiem stały spadek BIZ. Ciągle nie są znane dane za ubiegły rok, ale można spodziewać się, że wpłynęło wtedy ok. 5-6 mld dolarów, czyli o ponad 4,5-5,5 mld dolarów mniej niż trzy lata wcześniej, gdy padł rekord. W tym roku najwięksi optymiści oczekują nawet 9 mld USD. Ale wtedy musiałyby być wypełnione prognozy prywatyzacyjne ministra skarbu i musielibyśmy pozyskać koreański koncern Hyundai/Kia z zapowiadaną od miesięcy budową fabryki samochodów. Inwestycja Hyundaia docelowo może opiewać nawet na 1,1 mld USD.
Dużo zależy
od prywatyzacji
- Wartość inwestycji zagranicznych oceniam w tym roku na około 7-7,5 mld dolarów, czyli zakładam wzrost o około 2 mld USD w relacji do ubiegłego roku - mówi Małgorzata Krzysztoszek, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
- Kwota inwestycji zagranicznych będzie zależeć w dużym stopniu, zresztą jak co roku od początku transformacji, od wykonania założeń prywatyzacyjnych. Większość projektów prywatyzacyjnych z ub.r. przeszła na 2004 r., co pozwala mieć nadzieję, że już najwyższy czas, aby wreszcie zostały zrealizowane - zauważa Ryszard Petru, ekonomista w Banku Światowym. - W tym roku od przedstawicieli rządu było słychać o inwestycjach rzędu 6-9 mld dolarów. Ale najważniejszymi inwestycjami z punktu widzenia rozwoju są małe i średnie rzędu jednego - kilku milionów dolarów. To one będą coraz bardziej napędzać rozwój kraju - mówi Ryszard Petru.