- Pierwsza reakcja rynku na publikacje NBP była negatywna - relacjonuje Marek Zuber, główny ekonomista TMS. - Po dokładniejszym przeanalizowaniu danych inwestorzy uznali jednak, że są one korzystne dla Polski - dodaje.

W grudniu deficyt na rachunku obrotów bieżących, obejmujący zestawienie wszystkich płatności zagranicznych, wyniósł -678 mln euro. Był ponaddwukrotnie wyższy niż w listopadzie i trzykrotnie większy, niż oczekiwali analitycy.

Skąd wziął się tak wysoki deficyt? - To rezultat bardzo wysokiego importu - wyjaśnia Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. W grudniu zakupiliśmy na zagranicznych rynkach towary o wartości przeszło 4,9 mld euro. To o ponad 18% więcej niż przed rokiem i o prawie 23% więcej niż w listopadzie. Według M. Relugi, są dwa powody niespodziewanego wzrostu importu. - Po pierwsze, w grudniu mieliśmy bardzo wysoką sprzedaż detaliczną. Część sprzedawanych towarów została prawdopodobnie zakupiona za granicą - mówi ekonomista. - Można też przypuszczać, że wielu importerów rozliczyło w grudniu płatności, które były wcześniej wstrzymywane w oczekiwaniu na osłabienie euro do złotego - dodaje.

W grudniu miał też miejsce bardzo silny wzrost eksportu. - Dynamika była wyższa od oczekiwań. Ale do dobrych danych o eksporcie jesteśmy już przyzwyczajeni - komentuje M. Reluga. W zeszłym miesiącu sprzedaliśmy na zagranicznych rynkach towary o wartości ponad 4 mld euro. W stosunku do grudnia 2002 r. oznacza to wzrost o przeszło jedną czwartą. - Nie sądzę, aby tak wysoka dynamika zarówno eksportu, jak i importu utrzymała się w kolejnych miesiącach - mówi ekonomista.

Deficyt handlowy, czyli różnica między eksportem i importem, wyniósł w grudniu 896 mln euro, wobec 652 mln euro w listopadzie.