Reklama

Efekt stycznia w klasycznej postaci

Na dwóch pierwszych sesjach tego roku WIG20 zyskał prawie 7% i... na tym skończyła się hossa w segmencie największych spółek. Praktycznie przez cały miesiąc rosły notowania firm o średniej i mniejszej kapitalizacji. Indeksy MIDWIG i WIRR zyskały w styczniu ponad 10%.

Publikacja: 31.01.2004 09:05

Styczeń skończył się dość dramatycznie - po kilku nieudanych próbach przekroczenia przez WIG20 1700 punktów, inwestorom puściły nerwy. W środę indeks największych spółek spadł ponad 3%, co jest największą jednosesyjną stratą od września zeszłego roku. Trend krótkoterminowy zmienił się na spadkowy.

Rynek największych spółek już po raz trzeci w ostatnich miesiącach nie jest w stanie pokonać 1700 punktów. Za pierwszym razem WIG20 stracił ok. 14%, za drugim 16%. To nie nastraja optymistycznie na najbliższe tygodnie.

Średniaki i mikrusy w cenie

Niezbyt ciekawe perspektywy nie zmieniają faktu, że styczeń był dla posiadaczy akcji generalnie udany. Mimo załamania pod koniec miesiąca WIG20 zyskał 3,7%. Rekordy biły wskaźniki, których wartość zależy od kursów średnich i mniejszych firm. WIRR wzrósł ponad 14,2%. Osiągnięte na sesji w ostatni poniedziałek 3230,1 pkt to najwyższa wartość od kwietnia 1998 roku. Zwyżka MIDWIG również przekroczyła 10% - śrubowanie rekordu wszech czasów indeks kojarzony ze średnimi spółkami zakończył na 1452,5 pkt.

Być może po raz pierwszy w historii mieliśmy na GPW efekt stycznia w klasycznej postaci. Jak dowiodły badania przeprowadzone na rozwiniętych rynkach, termin ten oznacza nie tylko wzrost kursów. Efekt stycznia zakłada także, że najmocniej rosną notowania firm spoza głównego nurtu notowań. Tymczasem w kilku poprzednich latach inwestorzy skupiali się z reguły na największych przedsiębiorstwach z warszawskiej GPW.

Reklama
Reklama

Wejście

do Unii zdyskontowane

Odpytywani na temat koniunktury w gospodarce i na giełdzie analitycy dość często podkreślają, że pozytywny wpływ na PKB i na WIG20 będzie mieć wejście do Unii Europejskiej. Między innymi dzięki napływowi kapitału zagranicznego na nowy unijny rynek. W kontekście tych opinii notowania, mierzone indeksem WIG20, zachowują się dość specyficznie w stosunku do europejskich rynków. Przewaga giełdy warszawskiej nad rozwiniętymi parkietami, wyraźna w zeszłym roku, teraz zanika. Pierwszym tego objawem było przełamanie spadkowej linii trendu na wykresie siły relatywnej, mierzącej zachowanie niemieckiego DAX względem WIG20. W październiku 2003 roku analogiczna linia trendu została przecięta na wskaźniku mierzącym zmianę indeksu Dow Jones Euro Stoxx do WIG20. Jest wątpliwe, żeby krajowy rynek akcji miał w najbliższym czasie przewagę nad giełdami unijnymi.

Jak na kraj, do którego napływać mają pieniądze, nienaturalnie zachowuje się też kurs waluty. W piątek po południu notowania euro wzrosły do najwyższego poziomu w historii - 4,79 zł. Gwoli sprawiedliwości, trzeba zauważyć, że trend wzrostowy na wykresie EUR/PLN wyraźnie zwolnił. W pierwszych 10 miesiącach zeszłego roku nasza waluta traciła średnio na wartości 1,6%. Od tamtej pory tempo zniżki spadło do niespełna 0,5%.

Technicznie wykres EUR/PLN jest podobny do S&P500 w ostatnich miesiącach zeszłego roku. Na amerykańskim rynku akcji to spowolnienie tempa wzrostu dość niespodziewanie zakończyło się... powrotem do regularnej hossy. Miejmy nadzieję, że ten scenariusz w tym wypadku nie zadziała - oznaczałoby to bowiem, że notowania euro zbliżą się do 5 zł.

Wzrosty "pod energetykę"

Reklama
Reklama

W zeszłym roku bardzo mocno zyskały kursy średnich spółek, które już znacznie poprawiły wyniki finansowe (np. Stalprofil, Kruszwica). Na początku 2004 roku inwestorzy zaczęli nieco dalej wybiegać w przyszłość, dyskontując zyski, które dopiero mają się pojawić. Ich zdaniem, dobre perspektywy mają te firmy, które działają w sektorze energetycznym. Podpisanie bądź zapowiedź podpisania znacznych kontraktów spowodowały, że mocno wzrosły notowania Rafako i Elektrobudowy. Kursy obydwu spółek zyskały w styczniu ok. 50%, kończąc tym samym długoterminowe trendy spadkowe. Ponad 30% wzrósł również kurs Remaku.Droższe groszowe akcje

Nie przeminęła, zapoczątkowana pod koniec zeszłego roku, moda na inwestowanie w tanie (nominalnie) akcje. Ponad 80% można było w styczniu zarobić na papierach Elektromontażu Export i Elektromontażu Warszawa. Mimo tak istotnego wzrostu, kurs papierów pierwszej firmy wciąż pozostaje poniżej 1 zł, notowania drugiej już się znacznie oddaliły od tej granicy (1,83 zł na zamknięcie piątkowej sesji). Ponad 50% zyskał w styczniu także Próchnik.

Żadna z trzech firm nie może pochwalić się osiągnięciami fundamentalnymi. Elektromontaż Export notuje serię 6 kolejnych raportów kwartalnych ze stratą, Elektromontaż Warszawa nie pochwalił się zyskiem od II kwartału 2001 roku. Próchnik pokazał zysk netto tylko raz w ostatnich 19 raportach.

Niebezpieczeństwo związane z inwestowaniem w tego rodzaju papiery pokazuje przypadek Pekpolu. Akcje spółki były najlepszą inwestycją w styczniu (+138% proc.). Zapowiedź, że kontrolę nad firmą przejmie ukraiński Związek Przemysłowy Donbasu, spowodowała wzrost notowań z 3,7 do 18,5 zł w ciągu dwóch sesji. "Martwe" już akcje wróciły do gry. Jednak w ciągu trzech kolejnych notowań kurs spadł do 7,6 zł. Kto najpierw idealnie nie trafił w dołek, a później nie "złapał" szczytu, miał niewielkie szanse na zarobek. Najwięcej osób kupiło papiery na sesjach, na których kurs zamknięcia wynosił 14 i 18,5 zł. Większość z nich notuje dziś stratę na inwestycji.

Chwila świetności

dawnych blue chips

Reklama
Reklama

Pekpol, ze względu na znikomą płynność akcji, pokazuje trudności związane z inwestowaniem w papiery, których kursy zmieniają się gwałtownie, w nieco przejaskrawionym świetle. Ale ten sam problem dotyczy też papierów przedsiębiorstw "z kłopotami", którymi obroty są dużo większe - najwięcej chętnych na tego typu walory jest na szczycie. W styczniu wyjątkowym powodzeniem cieszyły się akcje Elektrimu i Stalexportu - w mniejszym stopniu także Mostostalu Export. Wszystkie spółki wchodziły kiedyś w skład WIG20. Dziś walczą o przetrwanie. Notowania Elektrimu wzrosły w styczniu prawie 60%, kurs walorów Stalexportu zyskał 29%. Zwyżka kursów na początku sesji wtorkowej i późniejszy gwałtowny spadek ostrzegają, że mogło dojść do przesilenia. Tego dnia obroty papierami Elektrimu przekroczyły 50 mln zł i stanowiły ponad 10% obrotów na całym rynku.

Przecena debiutantów

i największych spółek

Spośród 172 firm, uwzględnionych w tabeli prezentującej styczniową stopę zwrotu (znajdują się w niej akcje spółek, które miały kurs na ostatniej sesji grudnia 2003 i ostatniej sesji stycznia 2004), spadły notowania tylko 34. W tym gronie znalazło się aż 8 przedsiębiorstw z WIG20. Ponad 10% straciły na wartości papiery Świecia i Orbisu. Powyżej 5% można było stracić na inwestycji w Kęty, Dębicę, ComArch i Agorę. Indeks zakończył styczeń na plusie, głównie dzięki walorom KGHM, których notowania zyskały 13%. Po raz pierwszy od września 2000 roku kurs jest bliski przekroczenia granicy 30 zł.

Styczeń nie był udany dla grudniowych debiutantów. Na samym dole miesięcznej stopy zwrotu znalazły się papiery Redanu (-18%), ponad 5% spadł kurs Śnieżki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama