Musimy pamiętać, że należy rozróżnić dwa elementy - leasing kapitałowy, traktowany w przepisach Unii Europejskiej jak sprzedaż, a więc VAT musi być rozliczany tak, jak przy sprzedaży, oraz leasing operacyjny, gdzie VAT będzie płacony przy każdej racie leasingowej. Tutaj nic się nie zmieni. Musimy także dbać o utrzymanie praw nabytych. Czyli jeżeli ktoś rozpoczął na określonych zasadach leasingowanie towaru, to system podatkowy musi uszanować warunki, w których on tę decyzje o leasingu podjął. Wbrew pozorom nie czekają nas aż tak drastyczne zmiany.
Nie obawia się Pan kłopotów z finansowaniem budżetu w pierwszych dwóch kwartałach tego roku? W tym okresie budżet będzie miał spore potrzeby pożyczkowe.
Trzeba pamiętać, że Ministerstwo Finansów w sposób aktywny zarządza długiem, jego strukturą. Z tego punktu widzenia wciąż dokonujemy pewnych przesunięć, które pozwalają na bezpieczne funkcjonowanie budżetu. Gdy mówimy o finansowaniu deficytu, przede wszystkim powinniśmy spojrzeć na rynek krajowy - mamy tu podmioty gospodarcze krajowe oraz zagranicę, która również kupuje papiery złotowe. Przywiązanie zagranicy, na razie, do nabywania polskich papierów skarbowych, denominowanych w złotych, jest dosyć duże. To znaczy - ten portfel się cały czas zwiększa, co wynika z faktu, że Polska jest postrzegana jako kraj, który za moment wejdzie do Unii Europejskiej, jako kraj o solidnych fundamentach gospodarczych i jeśli Polska poradzi sobie z wdrożeniem programu ograniczania wydatków budżetowych, to w takim razie image Polski jako kraju się nie zmieni. Jest duży poziom zaufania do decyzji podejmowanych przez polski bank centralny. A tym samym trzeba w dalszym ciągu przyjmować założenie, że zagraniczni inwestorzy nadal będą zainteresowani nabywaniem złotowych papierów wartościowych.
Poza tym - wszystkie instytucje finansowe musza budować określoną strukturę portfela inwestycyjnego. A tym samym dla określonego profilu ryzyka inwestycyjnego z jednej strony, a profilu dochodowości z drugiej, będą zawsze nabywać papiery skarbowe. Pytanie tylko - po jakiej cenie. I to jest kwestia oceny rynku - czy na przykład wstrzymać się z zakupami na pewien okres, wychodząc z założenia, że rentowność papierów za jakiś czas wzrośnie, czy też po prostu już kupować. Taką wyraźną tendencję mieliśmy na jesieni, gdy rynki oczekiwały, że ceny papierów skarbowych powinny spadać, a tym samym rentowność winna iść do góry, i wstrzymywały się z zakupami, co napędzało spiralę cenową. My temu przeciwdziałaliśmy, przede wszystkim wprowadzając instrumenty o zmiennej stopie procentowej. Papiery o stałym kuponie powodują straty w sytuacji, gdy rośnie rentowność. Przy zmiennym oprocentowaniu tych strat nie ma, gdyż odpowiada ono rynkowemu poziomowi stóp procentowych. Dostarczyliśmy nowy instrument, który pozwala uciec od nadmiernego ryzyka, związanego ze stopą procentową.
Przyjęliśmy również harmonogram, dotyczący pozyskiwania środków za granicą. Do tej pory kupowaliśmy w NBP waluty po to, aby zapłacić odsetki, ale raz dokonaliśmy transakcji odwrotnej. Per saldo - w 2003 roku więcej kupiliśmy walut na spłatę zadłużenia zagranicznego niż odwrotnie. Tutaj także istnieje więc pewien bufor, umożliwiający pozyskiwanie dodatkowych kwot z rynku zagranicznego. Jednak to nie jest rzecz, którą chcielibyśmy robić permanentnie. Raczej będziemy stosować taką politykę, jak do tej pory, czyli środki pozyskiwane z rynku zagranicznego przeznaczać na rolowanie tej części zadłużenia.
Mówił Pan o tym, że zaufanie inwestorów pozostanie duże, jeśli Polska przyjmie plan oszczędnościowy. Zgadzam się, że będzie to w sporym stopniu wyznacznikiem tego, czy inwestorzy będą chcieli kupować papiery skarbowe. Ale z tym planem już w tej chwili jest problem - rząd nie ma większości w Sejmie, aby móc ten program przeforsować. Nie obawia się Pan, że może to utrudnić finansowanie budżetu?