Jednocześnie znaleźli się też inwestorzy, którzy zarobili na całym zdarzeniu. Łączny zysk powinien być zbliżony do łącznych strat powstałych w trakcie pechowych 3 minut.
Giełda ma związane ręce
Właśnie między innymi ta grupa inwestorów była przeszkodą, która spowodowała, że giełda nie zdecydowała się unieważnić środowych transakcji. Wszystkie bowiem zostały zawarte zgodnie z regulaminem. Gdyby więc sesja została anulowana, to giełda miałaby na głowie tych inwestorów, którzy na całym zajściu zarobili. Natomiast GPW decyzje o uznaniu ważności zawartych transakcji tłumaczy standardami na innych giełdach oraz tym, że nie może w ten sposób naprawiać błędów popełnionych przez inwestorów czy maklerów. Gdyby tak się stało, to narażałaby się na prośby o anulowanie transakcji po każdej, nawet niewielkiej, pomyłce.
Za błędy odpowiada biuro
W takiej sytuacji inwestorzy, którzy stracili pieniądze w wyniku aktywowania się ich zleceń, powinni swoje roszczenia kierować w stronę biura maklerskiego, które wypuściło błędne zlecenia na rynek. Mimo że Jan Kuźma, dyrektor Bankowego Domu Maklerskiego PKO, twierdzi, że cała sprawa jest dopiero badana i nie można jeszcze jednoznacznie stwierdzić, dlaczego błędne zlecenia zostały przekazane do realizacji, to stanowisko GPW wydaje się jasne. Winę za to, że zlecenia trafiły na rynek, ponosi BDM PKO. Podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami prezes Wiesław Rozłucki poinformował, że biura maklerskie wyposażone są w specjalny program współpracujący z systemem Warset, który pozwala kontrolować składane zlecenia i eliminować błędne. Nosi on nazwę GL_Selector i umożliwia biurom maklerskim stosowanie wewnętrznych limitów dotyczących np. wielkości składanego zlecenia. O takich możliwościach i o konieczności gwarantowania bezpieczeństwa obrotu miało przypomnieć biurom maklerskim pismo, które 13 stycznia wysłał do tych instytucji dyrektor działu notowań GPW. Jak widać, mimo że wspomniane oprogramowanie było do dyspozycji biur maklerskich od wprowadzenia Warsetu (17 listopada 2000 r.), to nie wszystkie skorzystały z jego możliwości. W tej sytuacji giełdzie można zarzucić tylko, że w niewystarczającym stopniu egzekwowała stosowanie wspomnianej aplikacji.