- Obligacje dużo straciły wczoraj na wartości. Dotyczy to zarówno papierów krótko- jak i długoterminowych - relacjonuje Tomasz Sikora, szef dealerów obligacji w BRE Banku. Dlaczego? - Bez większych powodów. Dzień wcześniej Ministerstwo Finansów przeprowadziło aukcję obligacji, której wyniki były nadzwyczaj dobre - dodaje.

MF sprzedało w środę papiery dwuletnie o wartości 2,6 mld zł. Popyt wyniósł 6,2 mld zł. Resort był zadowolony z wyników przetargu. Na czwartek zaplanował aukcję uzupełniającą. Ale z dnia na dzień warunki na rynku znacznie się pogorszyły. W efekcie ministerstwo nie otrzymało ani jednej oferty zakupu oferowanych dwulatek (papiery były sprzedawane po średniej cenie ze środowego przetargu). Taniej można było kupić obligacje na rynku.

Rentowność papierów pięcioletnich, cieszących się największą popularnością wśród inwestorów zagranicznych, wzrosła wczoraj po południu do 7,04%, z 6,89% na otwarciu.

Według T. Sikory, do przeceny naszych obligacji mógł się przyczynić opublikowany wczoraj przez NBP raport o kosztach i korzyściach przystąpienia Polski do strefy euro. Według banku centralnego, przyjęcie wspólnej waluty zwiększa ryzyko wzrostu inflacji w Polsce. A to oznacza, że do utrzymania inflacji na niskim poziomie konieczne będą wyższe stopy procentowe.

Złe wiadomości płyną też z rynku walutowego. Złoty zanotował wczoraj kolejny "rekord słabości" wobec euro. W ciągu dnia europejska waluta przekroczyła 4,87 zł (na otwarciu za euro płacono 4,79 zł). Według Artura Wróbla, dealera z Banku Handlowego, złotego sprzedawały głównie banki niemieckie. - Inwestorzy coraz mniej wierzą w zapewnienia wicepremiera Jerzego Hausnera, że sytuacja makroekonomiczna jest pod kontrolą - mówi A. Wróbel.