Po ostatniej fali wyprzedaży euro osiągnęło rekordowo wysoki kurs wobec złotego. Wytłumaczeniem nie może być jedynie trwająca na świecie tendencja umacniania się wspólnej waluty w stosunku do dolara. Wykres mierzący wartość koszyka, składającego się po połowie z obu tych walut względem złotego dotarł do najwyższego poziomu od jesieni 2000 r. Natomiast kurs koszyka, który składa się w 70% z euro i w 30% z dolara wobec złotego znalazł się na najwyższym poziomie w historii. Na tych wykresach widać, w jak dużym stopniu na wartość złotego oddziałują czynniki wewnętrzne. Od dłuższego czasu kluczowe znaczenie mają obawy związane z sytuacją finansów publicznych.
Warto zauważyć, że ostatnio złoty był tak słaby jak teraz w momencie gdy w 2000 r. groził naszemu krajowi kryzys związany z narastającą nierównowagą obrotów bieżących. Przypomnijmy, że wtedy deficyt C/A zbliżał się do 8% PKB. Ten poziom jest dość powszechnie uznawany przez inwestorów jako granica bezpieczeństwa.
Wtedy udało się uniknąć zaostrzenia problemów i ostatecznie do poważnego kryzysu nie doszło. W takiej sytuacji można przypuszczać, że przekroczenie przez koszyk, w połowie składający się z euro i w połowie z dolara, maksimów z 2000 r. będzie oznaką gasnącej wiary inwestorów w to, że uda się w tym roku uniknąć przekroczenia przez dług publiczny 55% PKB. Wyjście wykresu ponad ten poziom może równocześnie stać się zapowiedzią dalszego spadku wartości naszej waluty, co zapewne zaowocowałoby wzrostem euro powyżej 5 zł.
Bez wątpienia z takiej perspektywy będą się cieszyć eksporterzy do krajów Unii Europejskiej. Niestety, będą rosnąć koszty obsługi kredytów zaciągniętych we wspólnej walucie. Nie można też zapominać, że spora część naszego importu jest importem inwestycyjnym. Bardziej zaawansowane technologie kupujemy za granicą. Z tego względu rosnąca cena euro będzie utrudniać wyczekiwane przez wszystkich ożywienie inwestycji. Po prostu, przy wysokim kursie, są one droższe i w związku z tym są mniejsze szanse na to, że szybko się spłacą.
Jednocześnie trudno o rozstrzygnięcie, jak obniżający się kurs złotego oddziałuje na giełdę. Z jednej strony, widać, że zagraniczny kapitał generalnie unika naszego parkietu, z drugiej - nasze akcje stają się dla niego relatywnie tańsze. Warto jednak pamiętać, że - nieco upraszczając - kurs walutowy jest odbiciem postrzegania przez inwestorów danej gospodarki. To właśnie jej kondycja warunkuje wartość waluty, a nie odwrotnie. Przy płynnym kursie wymiany oddziaływanie na jego wysokość może pomóc gospodarce jedynie na krótką metę.