- Tak duża strata grupy to wynik przede wszystkim ujemnych różnic kursowych. Nie byliśmy w stanie przewidzieć takiego osłabienia złotego w listopadzie - tłumaczy Jan Rosochowicz, prezes W. Kruka. Zarówno spółka jubilerska, jak i zależna od niej firma odzieżowa - DCG, spłacają kredyty denominowane we franku szwajcarskim. Do tego dochodzą zamówienia towarów z zagranicy. - Nie mieliśmy finansowych zabezpieczeń od ryzyka kursowego - przyznaje prezes. Na pogorszenie rezultatów wpłynęła też niższa od planowanej sprzedaż W. Kruka (o 3% - 66,5 mln zł) i niższa o 1 pkt proc. marża operacyjna.
Straty w grupie spowodowała w szczególności DCG, odpowiedzialna za sprzedaż odzieży marek Mia Piu i Deni Cler. Firma poniosła w ubiegłym roku 2,6 mln zł straty. Gdyby nie zysk ze sprzedaży spółce-matce nieruchomości (nieuwzględniany na poziomie skonsolidowanym), sięgnęłaby ona 4,6 mln zł.
- DCG nie zrealizowała strategii. Konieczne są zmiany - mówi prezes. Rozwój DCG oparty miał być m.in. na wprowadzaniu na rynek nowych marek odzieży - stąd Mia Piu. Ze względu na słabe wyniki finansowe firma wycofuje się z tego projektu. - Nie mogąc inwestować w nowe marki i chcąc ograniczyć ryzyko działalności grupy - zdecydowaliśmy się na sprzedaż, najprawdopodobniej w całości, tej spółki - twierdzi J. Rosochowicz. Nieoficjalnie wartość DCG przekracza 10 mln zł. Memoranda mogą być wysłane do potencjalnych inwestorów, zarówno krajowych jak i zagranicznych, w marcu. - Spodziewamy się odpowiedzi do końca maja - zapowiada prezes. Transakcja byłaby więc możliwa jeszcze w tym roku. - Chcemy skupić się na jubilerstwie - zapowiada prezes.
Zarząd Kruka przedstawił wczoraj również wstępne (przed akceptacją rady nadzorczej) plany finansowe na 2004 r. Praktycznie cały zysk grupy (2 mln zł) ma wypracować giełdowy W. Kruk, a DCG ma zamknąć rok w okolicach zera. Bieżący rok upłynąć ma praktycznie bez inwestycji w nowe salony czy modernizację starych. - Mamy świadomość, że do tej pory nie udawało nam się dotrzymać obietnic dotyczących wyników. Nadszarpnięte zaufanie możemy odzyskać jedynie poprzez realizację kolejnych prognoz - mówi J. Rosochowicz.
- Komentarz