Zysk BP, z wyłączeniem wpływów z przechowywania zapasów ropy, wyniósł w ostatnim kwartale ub.r. 1,82 mld USD, wobec 1,7 mld USD rok wcześniej. Wyniki byłyby lepsze, gdyby nie jednorazowe odpisy i koszty restrukturyzacji spółki, które pochłonęły 323 mln USD. Ponadto aż o 75% spadł zysk działu petrochemicznego.

Na wieść o nieoczekiwanie słabych rezultatach akcje BP spadły o 4%. Trudno się jednak dziwić decyzjom inwestorów, skoro najwięksi rywale brytyjskiego koncernu - amerykańscy potentaci Chevron Texaco i Exxon Mobil poprawili w ostatnim kwartale wyniki odpowiednio o 92% i 63%. Podobnie jak BP rozczarował natomiast największy europejski rywal - Royal Dutch/Shell, który w ubiegłym tygodniu poinformował o 33% spadku zysku.

BP przedstawił słabe wyniki, mimo że po raz pierwszy w raporcie kwartalnym liczone też były rezultaty rosyjskiego oddziału firmy, czyli joint venture stworzonego z rosyjskim koncernem naftowym - Tiumen Oil. Jednostka ta wydobywa ok. 1,2 mln baryłek ropy dziennie. Ogólnie produkcja BP wzrosła o 9,6%, do 3,94 mln baryłek dziennie. Nie pomogły też wysokie ceny ropy na światowych rynkach (w IV kwartale jej cena oscylowała w granicach 30 USD za baryłkę) oraz najwyższe od IV kwartału 2000 r. ceny gazu w USA, gdzie BP jest jednym z głównych dostawców.

Brytyjski koncern zapowiedział wczoraj sprzedaż 2,1-proc. udziału w chińskim koncernie petrochemicznym - China Petroleum & Chemical, za który spodziewa się uzyskać 734 mln USD. To już druga taka decyzja po ubiegłomiesięcznej sprzedaży akcji konkurencyjnego wobec China Petroleum - PetroChina. - BP musiał wybierać pomiędzy Chinami i Rosją i widać wyraźnie, że brytyjski koncern postawił na ekspansję w Rosji - powiedział agencji Bloomberga Angus McPhail, analityk z ING Financial Markets.