Ministrowie finansów grupy G-7, składającej się z najbardziej uprzemysłowionych państw, w czasie weekendowego spotkania na Florydzie zażądali od Argentyny wzmożenia wysiłków na rzecz restrukturyzacji spłat 99,4 mld USD z tytułu niewykupionych w terminie obligacji. Jest to jeden z warunków umowy kredytowej Argentyny z MFW. Bez finansowania przez fundusz, Argentyna może nie być w stanie spłacić mu najbliższej raty w wysokości 3,1 mld USD. Termin spłaty przypada już 9 marca. A jeśli Argentyna znowu okaże się niewypłacalna, to postawi ją to poza międzynarodowym systemem finansowym, co zaszkodzi również tamtejszym przedsiębiorstwom.
Indeks Merval od maksimum osiągniętego 20 stycznia stracił już 20%. Argentyńskie obligacje rządowe oprocentowane na 7% o terminie zapadalności w 2008 r. staniały na nowojorskim rynku do 25,5 centa za dolara. Po 30 centów były ostatnio handlowane 9 stycznia.
Rząd w Buenos Aires stoi w obliczu setek procesów sądowych wytoczonych mu przez posiadaczy obligacji, po tym jak zaproponowano im jako rekompensatę nowe papiery o wartości 250 USD za każde 1000 USD niewykupionego długu.
Sąd w Waszyngtonie zabronił argentyńskiemu rządowi sprzedać dwa domy w amerykańskiej stolicy. Drugi wyrok zapadł w minionym tygodniu, a sprawę wniósł fundusz inwestycyjny NML Capital Ltd., szukając w ten sposób zadośćuczynienia za niewykupione obligacje rządowe.
Informacje o nałożeniu embarga na argentyńskie aktywa w Waszyngtonie odebrano jako sygnał, że rząd niewystarczająco stara się osiągnąć porozumienie z wierzycielami. Co więcej, gazeta "Clarin" zacytowała ostatnio ministra gospodarki Roberto Lavagnę, który powiedział, że Bank Światowy może opóźnić zgodę na pomoc dla Argentyny w wysokości 5 mld USD. Bez tej pomocy Argentynie grozi kolejny etap kryzysu finansowego, co oczywiście niekorzystnie wpłynie również na tamtejszą giełdę.