W komentarzu dwa tygodnie temu bardzo się pomyliłem, pisząc, że spadek ceny kontraktów na WIG20 do około 1500 pkt jest niemal pewny. Rynek zachował się zgoła odmiennie i dziś chciałbym się zastanowić dlaczego.
Czyżby zadziałało "prawo mniejszości"? Przypomnę, że wówczas byliśmy dzień po faktycznym wybiciu dołem z konsolidacji, w sytuacji gdy prawie wszyscy potwierdzali jego wiarygodność, przewidując kontynuację spadków. Dalej mieliśmy wzrost do połowy korpusu świecy z 28.01 i szaloną sesję z 4.02. Wszystko to odbywało się przy wyraźnie malejącej liczbie otwartych pozycji i bazie, która ostatecznie zeszła do poziomu minus 10 pkt, po to by na początku tego tygodnia osiągnąć prawie plus 40 pkt. I w ten sposób, nagle, znaleźliśmy się na niewyobrażalnym oporze (1770 pkt), czyli nawet powyżej poziomu niedawnej konsolidacji. Przy tej okazji zastanawiam się, jakie są szanse na to, że ewentualny nowy szczyt nie zostanie utrzymany, tak samo jak nie zostało utrzymane nowe dno w listopadzie ubiegłego roku. Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem konsolidacji, przy niskich obrotach, ale jednak pod oporem. W takim układzie czekałbym cierpliwie na jego przełamanie, bo zajmowanie długich pozycji po takich cenach i w takim układzie jest dla mnie zbyt ryzykowne.
Odnoszę wrażenie, że nasz parkiet znalazł się w centrum zainteresowania poważnych inwestorów krajowych i zagranicznych, którzy nie pozwolą na jego spadek, wykorzystując każdą korektę do nieco tańszych zakupów. A o tym, że jesteśmy w stanie przyjąć nawet ogromną podaż (oczywiście w ramach umówionych transakcji), świadczy czwartkowy obrót na akcjach BACA, który za miesiąc znajdzie się w gronie spółek z indeksu WIG20 z 2,5-procentowym udziałem i będzie miał wymierny wpływ na wahania ceny futures na WIG20.