Ubezpieczyciel znacząco poprawił wyniki w IV kwartale 2003 r. Jeszcze po dziewięciu miesiącach ub.r. odnotowywał w porównaniu z analogicznym okresem 2002 r. spadek zysku netto o 23,4%, do 261,8 mln zł. Oznacza to, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy poprawił wynik netto o 318,5 mln zł. Ostatecznie wyniósł on 580,3 mln zł, wobec 302,4 mln zł rok wcześniej. Nie wiadomo, jak poprawa wyników spółki wpłynie na wynik skonsolidowany grupy PZU. Cezary Stypułkowski, prezes PZU, twierdził, że grupa zamknie ub.r. zyskiem w wysokości co najmniej 1,5 mld zł.

Mikołaj Skorupski, zastępca rzecznika PZU Życie, twierdzi, że wypracowany w ub.r. zysk jest największy w historii. Poprawę wyniku zapowiadał Bogusław Kasprzyk, prezes PZU Życie, w noworocznym liście do pracowników. Zysk miał być prawie o 200 mln zł lepszy od planowanego.

M. Skorupski nie potrafił powiedzieć nam, z czego wynika tak znacząca poprawa wyników. Jest ona o tyle dziwna, bo spółka zanotowała spadek przychodów netto z lokat. W porównaniu z 2002 r. były one mniejsze o 238 mln zł. Za pewne wytłumaczenie zwiększenia zysku można uznać poprawę wyniku technicznego (na podstawowej działalności) o blisko 258 mln zł. Skokowa poprawa wyników na podstawowej działalności, bez obniżki kosztów, wskazuje, że spółka rozwiązała część rezerw utworzonych na wypłatę zobowiązań wobec klientów.

PZU Życie zwiększyło liczbę sprzedanych polis. Ostatecznie przypis składki brutto wyniósł prawie 5,13 mld zł, czyli o 4,7% więcej niż rok temu. Choć nikła to pociecha, bo rynek rozwijał się w ub.r. ponaddwukrotnie szybciej. Oznacza to, że znowu spadł udział PZU Życie w rynku. Nadal jednak jest to udział dominujący.