Obroty na rynkach surowcowych i walutowych były wczoraj niewielkie, gdyż Amerykanie w rocznicę urodzin George'a Washingtona świętowali Dzień Prezydenta. W tej sytuacji ceny ropy naftowej i złota zmieniły się nieznacznie. Jedynie ciągłego wzrostu ceny miedzi na razie nic nie jest w stanie powstrzymać. W Londynie miedź była wczoraj najdroższa od ośmiu lat, gdyż zapasy monitorowane przez tamtejszą giełdę spadły do poziomu najniższego od lipca 1998 r. Od początku roku zmniejszyły się one o 26% i wynoszą 319 025 ton. Magazyny są systematycznie opróżniane, gdyż bieżąca produkcja nie zaspokaja popytu. Analitycy z londyńskiego Macquaire Bank prognozują, że w tym roku na rynku miedzi elektrolitycznej zabraknie pół miliona ton. A to sprowadzi zapasy do poziomów nie spotykanych od połowy lat 80. minionego stulecia. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, że przynajmniej do połowy roku będzie utrzymywał się silny popyt na miedź, a to będzie oznaczało ciągły wzrost cen tego metalu. Po południu na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 2730 USD, wobec 2690 USD na piątkowym zamknięciu.

Cena złota zmieniła się wczoraj minimalnie, gdyż traderzy czekali na wyraźniejsze zmiany relacji kursów dolara i euro. W piątek po południu spekulacje o możliwej interwencji Europejskiego Banku Centralnego na rynku walutowym spowodowały spadek kursu wspólnej waluty, a to pociągnęło w dół cenę złota. Na rynku panuje jednak przekonanie, że jeśli EBC nie zdecyduje się na interwencję, ani nie obniży stóp procentowych, to euro nadal będzie się umacniało, a w rezultacie ceny złota denominowane w dolarach będą rosły. Uncja złota z natychmiastową dostawą zdrożała wczoraj w Londynie o 1,50 USD (0,4%), do 411,75 USD.

Ropę naftową notowano wczoraj na poziomie zbliżonym do piątkowego, który był najwyższy od trzech tygodni. Uczestnicy tego rynku obawiają się, że zapowiedziane przez OPEC ograniczenie wydobycia utrudni odbudowanie zapasów tego surowca w Stanach Zjednoczonych, które są najmniejsze od 28 lat. Zazwyczaj w marcu i kwietniu, gdy spada popyt na olej opałowy, amerykańskie rafinerie przestawiają się na produkcję benzyny, by nagromadzić odpowiednie ilości paliwa przed letnim sezonem urlopowym. A właśnie od 1 kwietnia OPEC chce zmniejszyć dostawy surowej ropy.

Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w marcu kosztowała po południu 30,49 USD, wobec 30,57 USD na piątkowym zamknięciu.