Inwestorzy na światowych parkietach nie przejawiają w ostatnich dniach większej skłonności do kupowania akcji. Jednocześnie podaż pozostaje bardzo bierna, co daje w rezultacie stabilizację notowań. Wtorkowe sesje bardzo dobrze pasowały do tego opisu. Indeksy w USA nieco zyskiwały w pierwszej części sesji, odrabiając w ten sposób piątkowe straty. Na indeks szerokiego rynku wciąż negatywnie oddziałuje styczniowy szczyt przy 1155 pkt. Próba jego przełamania nie powiodła się i dlatego można spodziewać się w kolejnych dniach zniżki do dolnej granicy miesięcznego trendu bocznego. Spadek poniżej tego wsparcia (1127 pkt) będzie sygnałem do trwalszego pogorszenia nastrojów. Uwydatnia się przewaga sprzedających amerykańskie spółki technologiczne. Nasdaq odbił się od przełamanej na początku lutego linii trendu, łączącej dołki z marca i listopada ub.r. Potwierdzeniem tego sygnału sprzedaży stałoby się zamknięcie poniżej 2 tys. pkt.

Przez dwie sesje tego tygodnia DAX próbował odrobić piątkowe straty. Efekt jest mizerny. Nie udało się przekroczyć połowy ostatniej czarnej świecy, choć wczoraj atak na ten opór został podjęty. To sygnał, że niedługo może dojść do próby opuszczenia dołem półtoramiesięcznej konsolidacji. Potrzeba do tego zakończenia notowań poniżej 4 tys. pkt. W ten sposób otrzymalibyśmy potwierdzenie, że w najlepszym przypadku zaczęła się korekta wzrostu, trwającego od października. Można będzie się wtedy spodziewać osiągnięcia przez indeks wsparcia w strefie 3,65-3,8 tys. pkt.

Wczorajszy spadek węgierskiego BUX-a potwierdził, że wybicie z końca stycznia ponad jesienny szczyt było fałszywym sygnałem. Indeks nieznacznie przekroczył wczoraj poprzedni dołek i osiągnął najniższą wartość od 27 stycznia. Korelacja pomiędzy rynkiem w Budapeszcie i naszym jest znaczna. Możliwe więc, że również WIG20 nie będzie długo się cieszył wartościami powyżej 1712 pkt.

Wtorkowe odbicie japońskiego Nikkei nie zmienia faktu, że wykres wskaźnika od blisko pół roku znajduje się w trendzie bocznym. Dołek z 10 lutego wypadł dokładnie w jego połowie. Teraz można przyjąć, że zniżka poniżej niego (10 365 pkt) będzie zapowiadać test listopadowego minimum przy 9,6 tys. pkt.