- Zmiany personalne na szczytach władzy w SLD komplikują sytuację, która i bez tego jest bardzo trudna - twierdzą specjaliści z LB. - SLD stoi w obliczu wyboru: zmniejszyć wydatki publiczne lub - w przededniu wyborów - zmagać się z kryzysem fiskalnym - dodają.
Podstawowy scenariusz rozwoju sytuacji w Polsce, opracowany przez bank, nadal zakłada jednak, że plan wicepremiera Hausnera zostanie przyjęty. Przyznają jednocześnie, że rynek wyolbrzymia zagrożenie odrzucenia programu. Dodają, że poparcie dla niego leży w interesie samej Platformy Obywatelskiej.
Według LB, Platforma Obywatelska, mimo że chce na nią głosować 30% wyborców, nie jest przygotowana do samodzielnego utworzenia rządu. Nie ma też pewności, czy inne partie, które znalazłyby się w nowym Sejmie, byłyby skłonne poprzeć plan reform fiskalnych firmowany przez PO.
- Z tego powodu wprowadzenie w czyn groźby rozpisania wcześniejszych wyborów, w razie nieuzyskania poparcia dla planu Hausnera, mogłoby zaowocować pyrrysowym zwycięstwem Platformy. Partia wzięłaby na siebie odpowiedzialność za fiskalny kryzys po poprzedniej ekipie z dobrodziejstwem inwentarza - uważają specjaliści z LB. - Dla Platformy korzystniejsze jest poparcie planu Hausnera i objęcie rządów dopiero w 2005 r., gdy reformy fiskalne będą miały za sobą półmetek - dodają.
Analitycy z banku wyrazili również zdziwienie, że sam premier Leszek Miller wśród swoich potencjalnych następców wymienił Jolantę Banach, która krytykowała niektóre elementy planu Hausnera. - Możliwość, że przeciwnik planu Hausnera, firmowanego przez rząd, stanie na czele SLD, stawia w niezręcznym położeniu PO. Partia ta ma bowiem ostatecznie wypowiedzieć się w sprawie programu 1 marca, a więc przed zjazdem SLD, na którym wyłoniony zostanie nowy przewodniczący - twierdzą ekonomiści z LB.