Według Jean-François Theodore, Warszawa jest jednym z prawdopodobnych kierunków ekspansji Euronextu. Pierwszy krok należy jednak - jego zdaniem - do polskich władz, które muszą podjąć decyzję o rozpoczęciu procesu prywatyzacji GPW. To nie nastąpi raczej w tym roku, więc dyskusje na temat ewentualnego partnerstwa nie mają na razie sensu. Przypomnijmy, że w niedawnym wywiadzie dla PARKIETU prezes GPW Wiesław Rozłucki mówił, że kwestia przyszłego partnera giełdy warszawskiej nie jest jeszcze przesądzona. O tym jednak, że Euronext ma duże szanse, mogą świadczyć choćby podobne systemy obrotu w Paryżu i Warszawie. W. Rozłucki podkreślał też, że GPW będzie naciskać na Ministerstwo Skarbu Państwa, aby jak najszybciej wybrało doradcę prywatyzacyjnego dla giełdy. Dopiero wówczas mogłyby ruszyć rozmowy z potencjalnymi partnerami.

Prezes Euronextu zapowiedział też m.in. większą liczbę debiutów na giełdach wchodzących w skład sojuszu (Amsterdam, Bruksela, Lizbona i Paryż). Podkreślił, że zaplanowanych jest już przynajmniej 12 pierwotnych ofert publicznych (IPO). - W tym przynajmniej dwie spółki będą pochodzić spoza tradycyjnej naszej strefy wpływów - podkreślił Theodore, dodając, że Euronext walczy teraz przede wszystkim o spółki z Azji oraz z Rosji.

W ubiegłym miesiącu na giełdę paryską weszła firma Iliad Group, drugi co do wielkości we Francji dostawca usług internetowych. Pierwotna publiczna oferta, wyceniona na 104 mln euro, była największą tego rodzaju operacją od 2002 r.

Prawdziwym sukcesem dla Euronextu będzie jednak planowane wejście na giełdę w Brukseli w najbliższych tygodniach belgijskiego koncernu telekomunikacyjnego Belgacom. Ma to być największy debiut w Europie od trzech lat.