Lotniczy ruch pasażerski może wzrosnąć w tym roku ogółem o 7%, a transport towarów o 4% - uważa Giovanni Bisignani, dyrektor generalny IATA. O 14% ma się zwiększyć liczba obsłużonych pasażerów w regionie Azji i Pacyfiku, gdzie linie lotnicze najbardziej odczuły załamanie popytu spowodowane pojawieniem się śmiertelnego wirusa SARS oraz wybuchem wojny w Iraku. Na tym obszarze ruch pasażerski zmniejszył się w ub.r o 9,4%.
W skali całego świata przewoźnicy lotniczy odnotowali spadek liczby klientów o 2,4%. IATA, organizacja zrzeszająca 270 linii lotniczych z całego świata, szacuje, że z tego powodu w 2003 r. na obsłudze tras międzynarodowych przewoźnicy stracili 5-6,5 mld USD. Zdaniem IATA, łączne straty z ostatnich 3 lat przekroczyły 30 mld USD.
G. Bisignani wezwał rządy państw, by pomogły przewoźnikom w finansowaniu wprowadzania dodatkowych środków bezpieczeństwa w samolotach, mających zapobiec powtórce wydarzeń z września 2001 r. - Wielokrotnie zmusza się nas do zapłaty za to, co mieści się w ramach bezpieczeństwa narodowego. - wyjaśniał. IATA wyliczyło, że od ataków terrorystycznych na WTC, linie lotnicze wydały już ponad 5 mld USD na nowe środki bezpieczeństwa.
Szef IATA zaapelował ponadto do właścicieli portów lotniczych i dostawców usług nawigacyjnych, aby poprzez obniżkę cen pomogli przewoźnikom wyjść z kryzysu. Jego zdaniem, ubiegłoroczne redukcje opłat o 300 mln USD i przesunięcie w czasie planowanych podwyżek to wciąż za mało, na obsługę naziemną linie lotnicze wydają bowiem około 40 mld USD rocznie. Bisignani stwierdził przy tym, że tani przewoźnicy nie powinni korzystać ze zniżek w opłatach lotniskowych.
Bloomberg