Jak grzyby po deszczu wyrastają pomysły reformy podatkowej. Nie ulega wątpliwości, że prostsze i niskie podatki wspierają wzrost gospodarczy w długim okresie. Co więcej, jeżeli chcemy być konkurencyjni w regionie, nie unikniemy w przyszłości obniżki podatków. I nie chodzi tylko o podatki bezpośrednie i pośrednie, ale również o cały dodatkowy narzut kosztowy na płace, bo od tego również, a może przede wszystkim, będzie zależeć w przyszłości wzrost konkurencyjności naszego kraju w przyciąganiu inwestycji zagranicznych.

Jednak nie można analizować propozycji podatkowych w oderwaniu od bieżącej sytuacji budżetowej, reforma podatkowa może bowiem w krótkim okresie powodować pewien ubytek dochodów. Innymi słowy, postulat obniżenia podatków jest jak najbardziej słuszny, ale trzeba jednocześnie pomyśleć, jak zamknąć budżet. Cóż z tego bowiem, że podatek liniowy na poziomie 15% jest pozytywny dla dochodów budżetowych w długim okresie, skoro może być negatywny dla budżetu tuż po jego wprowadzeniu. Jest to tym bardziej istotne, że znaczące efekty finansowe reformy racjonalizacji wydatków są odłożone na późniejszy okres.

W ostatnich tygodniach trwają dyskusje między przedstawicielami rządu i ekspertami PO odnośnie do propozycji wprowadzenia 15-proc. liniowej stawki podatkowej. Wygląda na to, że niełatwo osiągnąć porozumienie, a wynika to właśnie z różnych szacunków dochodów budżetowych (choć może również z powodów politycznych). Obniżenie efektywnej stawki PIT i CIT powoduje mniejsze dochody, które mają być rekompensowane wyższa stawką VAT. Problem w tym jednak, że skala tej rekompensaty może zależeć w dużej mierze od prognozy wzrostu konsumpcji. Jeśli ktoś oczekuje znacznego przyspieszenia konsumpcji już w pierwszym roku, na skutek np. psychologicznego efektu wprowadzenia koniecznych zmian w podatkach i wydatkach (ludzie oczekują niższych podatków w przyszłości, więc mogą mniej oszczędzać dziś), to efekt dochodowy stawki liniowej może być od razu pozytywny. Od wyjściowych założeń zależy wynik i zapewne dwie dyskutujące o efektach dochodowych strony zostaną przy swoich stanowiskach do końca. Warto w tym miejscu przytoczyć przykład Słowacji, która niedawno zdecydowała się na uproszczenie systemu podatkowego (stawka liniowa 19%). Przy ocenie efektu dochodowego planowanych zmian nie była najważniejsza dyskusja natury politycznej. Zlecono bowiem badania w pięciu różnych ośrodkach badawczych (włączając w to Ministerstwo Finansów, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, zespoły eksperckie), aby ocenić, jaka reforma podatkowa (jaka stawka podatku) jest neutralna dla budżetu. Co więcej, wprowadzając reformę, przyjęto najbardziej konserwatywne z punktu widzenia dochodów budżetowych założenia. Tak więc jeśli jest wola polityczna do wprowadzenia zmian, z pewnością można ich dokonać.

Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że przy wprowadzaniu reformy finansów publicznych bardziej skuteczna jest sekwencja - cięcia wydatków, obniżka podatków, a nie odwrotnie. Jest to o tyle istotne, że partie polityczne prześcigają się w poparciu dla rozmaitych propozycji zmian systemu podatkowego, podczas gdy w tym samym czasie trudno jest znaleźć poparcie w parlamencie dla obniżenia wydatków. Ponadto zauważmy, że proponowana przez rząd skala obniżenia wydatków może okazać się niewystarczająca. Jeśli bowiem przekroczymy poziomy bezpieczeństwa relacji długu publicznego do PKB, to będą konieczne bardziej drastyczne zmiany w finansach publicznych, w postaci głębszych obniżek wydatków. Jednak to może nie wystarczyć, a do zamknięcia budżetu konieczne będą... podwyżki podatków. I kto wówczas będzie pamiętał o licznych propozycjach ich obniżenia i uproszczenia?