Ogłoszenie w sprawie planowanego wyboru doradcy prywatyzacyjnego ukazało się w Biuletynie Zamówień Publicznych w ostatni piątek. Z naszych informacji z kolei wynika, że w tym tygodniu, najpóźniej na początku marca, mają być gotowe propozycje polubownego rozwiązania konfliktu pomiędzy Skarbem Państwa a holenderskim Eureko.

Czyżby więc naprawdę zanosiło się na przełom, jeśli chodzi o stosunki między współwłaścicielami PZU? Na razie procesują się oni przed międzynarodowym arbitrażem. Minister skarbu Zbigniew Kaniewski deklaruje, że chce pozasądowej ugody.

Cezary Stypułkowski, prezes PZU, potwierdził w ubiegłym tygodniu, że spółka jest gotowa zadebiutować na warszawskiej giełdzie jeszcze w tym roku. Na pewno w pracach nad upublicznieniem będzie mógł liczyć na wsparcie wiceministra Przemysława Morysiaka, którego niedawne pojawienie w resorcie skarbu nie jest przypadkowe (był członkiem KPWiG).

Jeśli kompromis zostałby zawarty, bardzo szybko można by wznowić prace nad prospektem emisyjnym, który od września 2001 r. leży w KPWiG. Potrwałyby zapewne kilka miesięcy. O ile Komisja nie zgłosi uwag - poprzednio było ich kilkaset - spółka mogłaby zostać dopuszczona do obrotu publicznego w ciągu miesiąca. Debiut giełdowy PZU mógłby więc nastąpić na jesieni.

Z drugiej strony, ogłoszenie w sprawie doradcy, które zamieścił resort skarbu, potwierdza jedynie zamiar przeprowadzenia przetargu. To wypełnienie obowiązku, jaki nakłada na ministra ustawa o zamówieniach publicznych. Tymczasem nasze źródła w ministerstwie informują, że nie przygotowano tzw. istotnych warunków specyfikacji, nie ma także uaktualnionej informacji o spółce. A bez tego żaden z zainteresowanych podmiotów nie stanie do rywalizacji o doradzanie MSP. To sugeruje, że sprawa prywatyzacji PZU nadal może być odwlekana. Świadczy o tym fakt, że podobne "przygotowania" do drugiego etapu prywatyzacji PZU przeprowadzono półtora roku temu. Nic z tego nie wyszło.