- Aby przygotować się do nieuchronnej konsolidacji w europejskim sektorze giełdowym Deutsche Boerse rozważa kilka opcji. Wśród nich jest zaangażowanie w takie rynki, jak Londyn, Madryt, Mediolan czy Wilno - powiedział Werner Seifert. Zacytowała go agencja Dow Jones Newswire, a w ślad za nią, działająca w krajach bałtyckich, agencja BNS. - Z pewnością jeśli jakikolwiek akcjonariusz interesującej nas giełdy złożyłby propozycję sprzedaży udziałów, rozważylibyśmy ją bardzo poważnie - dodał W. Seifert.

Jeśli Deutsche Boerse rzeczywiście zacznie ubiegać się o Wilno, wówczas wyrośnie bardzo poważny konkurent dla pozostałych giełd zainteresowanych rynkiem litewskim. Na razie oficjalnie chęć przejęcia parkietu z Wilna wyraził skandynawski sojusz giełdowy - Omhex (właściciel parkietów w Sztokholmie i Helsinkach, a także w sąsiednich krajach bałtyckich - Estonii i Łotwie) oraz konsorcjum złożone z Euronextu i warszawskiej GPW.

Rząd litewski czeka do 5 marca na oferty kupna 54,5% akcji giełdy wileńskiej i 32% akcji Centralnego Depozytu Papierów Wartościowych. Za te pakiety chce pozyskać minimalnie odpowiednio 1,2 mln USD i 1,5 mln USD.

Na giełdzie w Wilnie jest notowanych 46 spółek o łącznej kapitalizacji ok. 5 mld USD. Dla porównania wartość rynkowa firm notowanych w Warszawie przekracza 30 mld USD, a na rynkach Omhex - 215 mld USD. Zdecydowanie przewodzi tutaj giełda frankfurcka, gdzie kapitalizacja spółek przekracza bilion dolarów.

Wczoraj Deutsche Boerse oficjalnie zdecydowanie zaprzeczyła, jakoby była zainteresowana Wilnem. - To nieporozumienie. Wypowiedź prezesa Seiferta podczas spotkania z analitykami została źle zinterpretowana - usłyszeliśmy w biurze prasowym giełdy z Frankfurtu.