Reklama

Giełdy w regionie już są prywatne

Niewiele giełd w Europie Środkowowschodniej ma taki status, jak warszawska. Znaczna część z nich znajduje się już w prywatnych rękach. Sytuację podobną do GPW ma też rynek w Bukareszcie. Znaczący udział w giełdzie ma też skarb państwa w Bułgarii. Większość rynków z regionu deklaruje chęć pozyskania strategicznego partnera.

Publikacja: 26.02.2004 08:38

Część giełd w Europie Środkowowschodniej w praktyce od początku można było nazwać spółkami prywatnymi. Tak było np. w przypadku parkietu budapesz-teńskiego.

Rozdrobniony akcjonariat

w Budapeszcie

Giełda budapeszteńska (BSE) już w momencie tworzenia znalazła się w rękach jej członków - biur maklerskich, banków inwestycyjnych i innych instytucji finansowych. - W 2002 r. przeprowadzono proces demutualizacji i giełda przeobraziła się w spółkę akcyjną. Walory objęli na ogół ci sami członkowie giełdy - mówi Gabor Kutasz, dyrektor ds. rozwoju giełdy budapeszteńskiej. Obecnie największym akcjonariuszem BSE jest niemiecki bank HVB Group, który ma ok. 13% walorów spółki. W sumie udziałowców jest 55, a wśród nich są również osoby prywatne. - W ubiegłym tygodniu odbyło się walne zgromadzenie, na którym zlikwidowano klauzulę zakazującą jednej instytucji mieć więcej niż 10% akcji. Teraz pojedynczy podmiot może posiadać do 33% walorów - zauważa G. Kutasz. Co to może oznaczać? Być może przygotowanie BSE do przyszłego aliansu. - Proces konsolidacji europejskiego sektora giełdowego na pewno nas nie ominie. Rozważamy różne opcje. Warunkiem jest jednak, żeby zadowoleni byli inwestorzy w Budapeszcie - podkreśla przedstawiciel BSE. Węgrzy mogą mieć najbardziej po drodze z frankfurcką Deutsche Boerse, z którą już współpracują. Np. inwestorzy na Węgrzech mają możliwość handlu bezpośrednio we frankfurckim elektronicznym systemie Xetra.

Giełda praska

Reklama
Reklama

w rękach banków

- Czeska giełda od początku była prywatna. Jej właścicielami zostało osiem banków. Nie mamy więc takiego problemu, jak Warszawa, gdzie wciąż mówi się o prywatyzacji czy łączeniu z Euronext, a efektów wciąż nie ma - mówi Wladimir Ezr, zastępca sekretarza generalnego giełdy praskiej. - Oczywiście, że szukamy strategicznego partnera, ale nic na siłę. Musimy przede wszystkim zadbać o rozwój własnego rynku, a dopiero potem wiązać się z jakąś giełdą w Londynie, Paryżu, Frankfurcie czy jakimś innym miejscu - dodaje.

Skandynawskie

rynki bałtyckie

Dwie giełdy z krajów bałtyckich - w Rydze i Tallinie - już znalazły się w rękach zagranicznego partnera. Ich właścicielem, odpowiednio 92,98% akcji i 61,6% akcji, jest skandynawski sojusz Omhex, do którego należą rynki w Sztokholmie i Helsinkach. Ostatnio proces prywatyzacji giełdy rozpoczęto na Litwie. Za 54,5% akcji giełdy w Wilnie i 32% walorów tamtejszego Centralnego Depozytu Papierów Wartościowych skarb państwa żąda łącznie prawie 4 mln USD. O Wilno ubiega się oczywiście Omhex, a jego głównym rywalem jest na razie konsorcjum Euronext - GPW. Na rynku spekuluje się, że do batalii może włączyć się również Deutsche Boerse.

Sofia i Bukareszt w tyle

Reklama
Reklama

Pod kontrolą rządu pozostają rynki w Bułgarii i Rumunii. W giełdzie sofijskiej, władze mają 43-proc., największy, udział, a reszta papierów znajduje się w rękach instytucji finansowych. Skarb państwa ma natomiast prawie 100% akcji parkietu w Bukareszcie. - Na razie nie widać przesłanek, żeby doszło do jakichś zmian w najbliższym czasie. Nie widać też na horyzoncie strategicznego partnera z branży - usłyszeliśmy w biurze prasowym tej giełdy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama