Unijne przepisy dotyczące opakowań mogą być kosztownym problemem dla wielu polskich spółek. I chociaż rozporządzenie w tej sprawie zostało uchwalone już w grudniu 2002 roku (w sprawie znakowania środków spożywczych i dozwolonych substancji dodatkowych), to firmy ciągle nie podejmują żadnych działań, bo... rozporządzenie jest nowelizowane. A nowelizacja, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, może zmienić więcej niż dużo. W spółkach nikt więc nie podejmuje żadnych działań.

Uchwalone ponad rok temu rozporządzenie mówi, że produkty żywnościowe ze starymi oznakowaniami mogą być wprowadzane do obrotu aż do wyczerpania zapasów, jednak nie dłużej niż do końca tego roku. Nowelizacja proponuje skrócenie okresu przejściowego o osiem miesięcy. Im później zostanie przyjęta, tym mniej czasu firmy będą miały na dostosowanie się, a przedsiębiorstwa narażone zostaną na znaczne straty (konieczność wycofania z rynku części towaru i ich zniszczenie). Dla wielu spółek kilka tygodni na zmianę opakowań z nowymi oznakowaniami to zbyt krótki czas.

Jacek Czarnecki z Polskiej Federacji Producentów Żywności powiedział niedawno, że straty dużych spółek spożywczych, związane z obowiązkowym zniszczeniem niewłaściwie oznakowanych towarów, mogłyby sięgnąć kwoty kilku, kilkunastu milionów dolarów. Do tego trzeba dodać koszty związane z produkcją nowych opakowań.

W resorcie rolnictwa mówią, że projekt rozporządzenia znajduje się w fazie uzgodnień międzyresortowych. Producenci czekają.