Marcin F. był wiceprezesem giełdowej spółki oraz prezesem WLC Inwest, przedsiębiorstwa powiązanego z Wólczanką (miało status firmy zależnej, ale zostało go pozbawione, by uniknąć obowiązku dzielenia się informacjami na temat poczynań WLC z inwestorami giełdowymi). Prokuratura oskarża menedżera o nadużycie uprawnień i działanie na szkodę firm. - Ich straty oszacowaliśmy na 37,3 mln zł, z tego 18 mln zł przypada na Wólczankę - informuje Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. Jak wyjaśnia prokurator K. Kopania, przestępstwo (art. 296 § 1 i § 3 kodeksu karnego) jest zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Sprawa dotyczy inwestycji kapitałowych Wólczanki i WLC Inwest. Ta druga finansowała je głównie z pieniędzy pożyczonych od BGŻ. Zobowiązania WLC wobec banku poręczyła giełdowa spółka. Teraz w zastępstwie niewypłacalnego dłużnika musi je spłacać. Obie firmy lokowały bardzo nieudanie na giełdzie, m.in. w akcje Szeptela i Apeximu. Zdaniem prokuratury, inwestycje nie miały przypadkowego charakteru, ale wynikały z interesów inspirujących je osób. Wólczanka, Apexim, Szeptel i Energomontaż-Południe tworzyły tzw. giełdowy czworokąt, czyli grupę firm powiązanych personalnie i kapitałowo. Dodatkowo łączy je WLC Inwest.
Wspólne interesy zaszkodziły nie tylko Wólczance. Szeptel bardzo długo stał na krawędzi upadłości. Mimo wejścia do niego nowych inwestorów, wciąż znajduje się w trudnej sytuacji. Apexim zbankrutował. W sprawie nieprawidłowości w Szeptelu (chodzi głównie o inwestycje w akcje upadającego Apeximu) toczy się osobne śledztwo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez władze Wólczanki złożył w lipcu 2002 r. Generalny Inspektor Informacji Finansowej. W Szeptelu ABW wszczęła dochodzenie na wniosek nowego zarządu spółki.
Walne zgromadzenie